Co o tym sądzić?
Dzieci owładnięte strachem
„Na ziemi [będzie] udręczenie narodów nie znających drogi wyjścia, (...) podczas gdy ludzie będą mdleć ze strachu i w oczekiwaniu tego, co przyjdzie na zamieszkaną ziemię”. Tak między innymi miał wyglądać „znak”, jaki Jezus Chrystus podał w proroctwie o „zakończeniu systemu rzeczy” (Łuk. 21:25, 26; Mat. 24:3).
Dzisiaj ów strach oddziałuje nie tylko na dorosłych, ale także na dzieci. Dr Ruth Formanek, zajmująca się psychologią wieku dziecięcego, a zarazem wykładająca pedagogikę na Uniwersytecie Hofstra w stanie New York, zwraca uwagę, że strach ogarnia dziś również najmłodszych. Dziennik „Liverpool Daily Post”, donosząc o jej odkryciach, podaje: „W badaniach przeprowadzonych w roku 1935 na 400 dzieciach najczęściej notowano lęk przed zwierzętami, przed ciemnymi pomieszczeniami, przed wysokością i nieznajomymi ludźmi”. Obecnie, jak stwierdza dr Formanek, „dzieci dalej boją się tych rzeczy, ale doszło jeszcze mnóstwo innych”. Martwią się, że ich rodzice się rozwiodą, że ojcowie zachorują na raka, a matki wpadną w narkomanię, oraz że może wybuchnąć wojna nuklearna. Następnie dodaje: „Jestem zdumiona tym, jakie przygnębienie może opanować dzieci. Mają doprawdy dużo zmartwień”.
Nauka w roli religii?
Michael Shallis, autor artykułu zamieszczonego niedawno w czasopiśmie „New Scientist”, staje w obronie Freda Hoyle’a, fizyka krytykowanego za niektóre swoje poglądy. „Największą herezją Hoyle’a”, pisze Shallis, „jest podobno jego pogląd, że do kierowania wszechświatem potrzebny jest jakiś kosmiczny intelekt”, i dodaje, że zdaniem Hoyle’a bez takiej inteligencji „wszechświat traci wszelki sens”.
Wprawdzie Shallis utrzymuje, iż kwestia istnienia Boga lub celowości we wszechświecie to „zagadnienie metafizyczne”, leżące poza zasięgiem nauki, zaznacza jednak, że „naukowcy tolerują u swoich kolegów metafizyczne wypowiedzi o braku takiej celowości, ale na odwrót już nie. Wypływa stąd wniosek, (...) iż nauka, dopuszczając jednostronne metafizyczne zapatrywania, bierze na siebie rolę religii — i to chyba religii ateistycznej (jeśli w ogóle coś takiego istnieje)”.
Odrzucanie istnienia siły wyższej świadczy o postawie podobnej do opisanej przez psalmistę: „Bezbożny myśli w pysze swojej: Nie będzie dochodził ... Nie ma Boga. Oto całe rozumowanie jego” (Ps. 10:4; 19:2, Biblia warszawska). Co więcej, taki pogląd przypisuje pochodzenie wszechświata zwykłemu przypadkowi.