[Wkładka do Naszej Służby Królestwa]
Ceńmy rzeczy święte
1 „Czy my cenimy rzeczy święte?” Takie pytanie usłyszeliśmy latem ub. r. w krótkim prologu do dramatu „Nie lekceważ rzeczy świętych”, opartego na dziejach Jakuba i Ezawa. Od wysłuchania tego pouczającego dramatu minęło z górą pół roku. Do tego czasu każdy z nas mógł usłuchać podanej wtedy rady i zbadać swoje postępowanie, by stwierdzić, czy naprawdę ceni rzeczy święte, tak ściśle związane z pełnieniem świętej służby dla Jehowy. I jakie wnioski wyciągasz z takiego wnikliwego badania, do którego zresztą usilnie zachęca również apostoł Paweł, niezależnie od tego, jak długo ktoś jest w prawdzie? (2 Kor. 13:5; 1 Kor. 10:12). Taka samokrytyczna postawa może nam zaoszczędzić losu Ezawa. „A wiecie, że później, gdy chciał otrzymać błogosławieństwo, został odrzucony” (Hebr. 12:16, 17, BT).
2 Do „rzeczy świętych” należą niewątpliwie nasze zebrania zborowe, które są istotną częścią składową wielbienia Jehowy. Czy je naprawdę cenimy? Jeżeli tak, to przychodzimy na nie regularnie nie tylko dlatego, że lud Boży ma zwyczaj zgromadzać się co tydzień na pięciu zebraniach i że Słowo Boże nam to nakazuje tonem niedwuznacznej przestrogi: ‛Nie opuszczajcie naszych wspólnych zebrań, jak to niektórzy mają zwyczaj czynić’ (Hebr. 10:24, 25). Chyba nie chcielibyśmy być zaliczeni do tych „niektórych”. A jednak zdarza się, że takich osób jest w zborze dość dużo. W wielu zborach frekwencja na zebraniach sięga 100 i więcej procent liczby głosicieli, co jest rzeczą normalną. W innych natomiast niepokojąco duża liczba głosicieli nagminnie opuszcza zebrania, co nie powinno uchodzić uwagi pasterzy, dźwigających odpowiedzialność za regularne karmienie owiec Jehowy. Słowami: „tym bardziej, im wyraźniej widzicie, że zbliża się dzień” Paweł wzywa nas do czujności, gdyż dzień Jehowy przyjdzie ‛jak złodziej’ (Hebr. 10:25, BT; 2 Piotra 3:10).
3 „Niektórzy” opuszczają zebrania z błahych powodów i uważają się za usprawiedliwionych. Nieco dalsza droga do miejsca zebrań, gorsza pogoda, przemęczenie po całodziennej pracy zawodowej, mniej istotne zajęcia domowe, lekkie niedomaganie, które zresztą wcale nie powstrzymuje od pójścia do pracy zawodowej, czy wreszcie wizyta krewnych lub znajomych. Gdy w takich sytuacjach przypomnimy sobie, jak na takie powody opuszczania zebrań patrzy sam Jehowa i Jego Syn (Mat. 18:20; Neh. 10:40b), wówczas uznamy to za wyzwanie, które nam rzuca nasze ‛słabe ciało’ zawsze gotowe przeciwstawiać się ‛ochoczemu duchowi’ (Mat. 26:41).
4 Ale za opuszczaniem zebrań może się kryć jeszcze inna, o wiele głębsza przyczyna. W Liście do Hebrajczyków 3:12 apostoł zwraca się do nas wszystkich z poważnym napomnieniem: „Strzeżcie się, bracia, żeby w kimś z was nie rozwinęło się kiedy złe serce, wykazujące brak wiary odstępowaniem od Boga żywego”. Czy pierwszymi, zrazu może ledwo dostrzegalnymi oznakami takiego „odstępowania od Boga”, nie bywa często łatwe dochodzenie do wniosku, że są do zrobienia bądź załatwienia ważniejsze sprawy niż pójście na zebranie? Czy w naszych czasach, gdy ‛widać zbliżanie się dnia’, jest coś naprawdę ważniejszego niż ‛wypracowywanie z bojaźnią i ze drżeniem własnego zbawienia’? (Filip. 2:12). Czy w ogóle jest możliwe zacieśnianie więzi z Jehową, przybliżanie się do Niego, gdy z własnej winy mało się korzysta z tego przewidzianego przez Boga środka pomocniczego do wzmacniania wiary? I wreszcie czy można czerpać siły z oddziaływania ducha Jehowy, niezbędne do wydawania owoców ducha, niefrasobliwie trzymając się z dala od bodaj najważniejszego kanału, przez który ten duch dopływa do nas? (Mat. 18:20). Dlatego „strzeżcie się, bracia”, beztroskiego traktowania zebrań zborowych!
5 Niech do większego doceniania „rzeczy świętych” pobudzają nas liczne przykłady, zaczerpnięte ze Strażnicy 15/XCIV (s. 14-16): Nowo zainteresowana kobieta w Sri Lance (Cejlon) regularnie przychodzi na zebrania do Sali Królestwa, mimo że jest częściowo sparaliżowana. W naszym kraju w podobnym położeniu jest pewna siostra, która trzy razy w tygodniu dojeżdża na zebrania 15 km autobusem, choć może wsiąść do niego jedynie z pomocą innych pasażerów. W Nikaragui jedna siostra ma nadciśnienie i reumatyzm i po dotarciu do Sali Królestwa zwykle przez co najmniej 15 minut cierpi takie bóle, że nie może się powstrzymać od płaczu. W tym samym kraju dwunastu Świadków ma do miejsca zebrań dwie godziny drogi w jedną stronę, a mimo to rzadko są nieobecni. W Sierra Leone 86-letni brat przychodzi do Sali Królestwa dwa razy w tygodniu bez względu na pogodę. Nigdy nie opuszcza zebrań, chociaż za każdym razem musi się wspiąć na stromą górę i zejść z niej. Na Filipinach 68-letni brat, mieszkający w górach przebywa 38 kilometrów pieszo po bezdrożach. Ponieważ kiedyś złamał nogę, więc chodzi bardzo powoli; chcąc więc zdążyć na zebranie, wychodzi z domu dzień wcześniej i nigdy się nie spóźnia!
6 Tenże artykuł Strażnicy donosi o gorliwych siostrach, które po powrocie z zebrania zastawały drzwi zamknięte przez niewierzących mężów i musiały nocować w ogrodzie pod jakimś daszkiem bądź też w kurniku. Niektórzy bracia, którym niekorzystne pory pracy zarobkowej uniemożliwiały regularną obecność na zebraniach, zadowolili się uciążliwszym i mniej płatnym zajęciem, byle móc korzystać ze wszystkich zebrań.
7 Gdy dojdziesz do wniosku, że i ty należysz do wspomnianych przez Pawła „niektórych”, co opuszczają zebrania z błahych powodów, wtedy zastanów się, co przez to tracisz: Pozbawiasz się zbawiennego oddziaływania na obecnych ducha świętego, chociaż niewątpliwie prosisz o to Jehowę w swoich modlitwach (Mat. 18:20). Nie słyszysz budujących komentarzy twoich braci, które by cię ‛zachęcały do miłości i dobrych uczynków’, a sam również pozostajesz ich dłużnikiem, bo i oni potrzebują twoich zachęt. Osłabiasz swoją wiarę, której ci potrzeba do przetrwania obecnych krytycznych czasów i którą można budować na zebraniach przez coraz lepsze poznawanie Boga oraz Jego woli. Dochodzi jeszcze do tego świadome rezygnowanie z dobrodziejstw wynikających z trzymania się razem we wspólnocie zborowej. Dobrodziejstwa te mogą mieć decydujące znaczenie podczas nadchodzącego „wielkiego ucisku” (Kazn. 4:9-12; Strażnica 12/XCIX, s. 11, 12, p. 43-45). W takich krytycznych chwilach będą mogli liczyć na ochronę jedynie ci, którzy teraz dają dowody, że cenią rzeczy święte.
8 Ale do słabej frekwencji na zebraniach może się też przyczyniać ich niski poziom. Trudno się spodziewać, że zebrania będą budujące, gdy uczestnicy nie przygotowują się w domu do wzięcia udziału w dyskusji, otwierając po raz pierwszy omawianą publikację dopiero w czasie zebrania. O ileż większy pożytek odnoszą ci, którzy nie tylko uważnie przeczytają w domu przerobiony materiał, ale przedyskutują go w rodzinie i podkreślą sobie kluczowe słowa lub myśli! Nie mniejszą szkodę duchową ponosiliby wszyscy obecni, gdyby prowadzący zebranie nie przygotowywał się należycie do swego odpowiedzialnego zadania nauczania, gdyby nie przemyślał każdego szczegółu, a także podanych wersetów oraz ich związku z daną myślą i z głównym tematem. Czy zwraca uwagę obecnych na trafne argumenty, którymi mogliby się posługiwać w służbie polowej, i czy przygotowuje sobie uproszczone i naprowadzające pytania, żeby je zadać nowym w prawdzie i dzieciom?
9 Nie da się zaprzeczyć, że wszystko to wymaga dodatkowego czasu i wysiłku, ale ileż pożytku duchowego wynika z tego dla niego samego oraz dla tych wszystkich, którzy przychodzą na zebrania, żeby się zbudować i czegoś nauczyć! Apostoł Paweł napisał: „Starsi, którzy przewodzą we właściwy sposób, niech będą uważani za godnych podwójnej czci, zwłaszcza ci, którzy ciężko pracują, przemawiając i nauczając” (1 Tym. 5:17, NW). Z szacunku dla Jehowy, który nam dostarcza tego cennego pokarmu duchowego, jak też z szacunku dla braci, którzy swoją obecnością na zebraniach dają do zrozumienia, że cenią „rzeczy święte”, każdy nadzorca ośrodka zechce okazać się godnym wielkiego przywileju pasienia trzody Jehowy, dbając przy tym o wytwarzanie na zebraniach serdecznej atmosfery, która by przyciągała zarówno braci, jak też osoby zainteresowane (Zobacz też Strażnicę 15/XCVI, s. 8 i 9).
10 Gdy na każdym zebraniu panuje miła atmosfera, tchnąca duchem miłości i życzliwości, gdy w miejscu zebrań także poza oficjalnym programem ‛w miłości braterskiej przejawiacie jedni ku drugim subtelne uczucia, a w okazywaniu czci wyprzedzacie się wzajemnie’ (Rzym. 12:10), gdy cała rodzina goszcząca ośrodek będzie zawsze troskliwie dbać o to, żeby się wszyscy dobrze czuli, gdy wszystkie zebrania odbywają się punktualnie, gdy prowadzący zebranie zawsze jest przejęty głębokim docenianiem pokarmu duchowego dostarczanego przez klasę „niewolnika”, wówczas ‛jawne staną się tajniki serca’ nawet człowieka, który przypadkowo zawita na wasze zebranie, tak iż powie: „Prawdziwie Bóg jest między wami” (1 Kor. 14:25, BT). A wszystkim braciom i siostrom doda to sił do przezwyciężenia trudności napotykanych w dążeniu do regularnego przychodzenia na zebrania.
11 Są też jeszcze inne przyczyny nieregularnego uczestnictwa w zebraniach. Na przykład wielu uczestników zebrań pracuje na różne zmiany. Niektóre zbory już rozwiązały ten problem w sposób nacechowany docenianiem rzeczy świętych. Zorganizowano ośrodek, w którym zebrania odbywają się zawsze z rana i to najczęściej w jednym i tym samym miejscu. Należą do tego ośrodka głosiciele nie pracujący zawodowo oraz przychodzą z całego zboru ci, co pracują po południu. Zazwyczaj są też wśród nich starsi lub słudzy pomocniczy, którzy się wtedy troszczą o przeprowadzenie tych zebrań. Jest to godne pochwały i ... naśladowania docenianie rzeczy świętych! W innych ośrodkach nawet niewielkie przesunięcie pory zebrań może się przyczynić do zwiększenia liczby obecnych. A zatem, bracia, pilnie ‛zważajmy jedni na drugich, aby się pobudzać do miłości i dobrych uczynków’ (Hebr. 10:24).
‛WYKUPUJCIE DOGODNY CZAS’
12 Dla nikogo z nas nie ulega wątpliwości, że do „rzeczy świętych”, które winniśmy wysoko cenić, należy głoszenie dobrej nowiny oraz czynienie dalszych uczniów Chrystusa. Apostoł Paweł, który pamiętał o tym świętym obowiązku nawet w więzieniu, zachęcał braci w Kolosach: „Nadal postępujcie mądrze wobec tych z zewnątrz, wykupując sobie dogodny czas” (Kol. 4:2-5). Czy tak czynimy? Ile czasu poświęcamy na głoszenie „tym z zewnątrz”, by ich pocieszyć w ich troskach i problemach i obudzić w nich nadzieję na bliski koniec wszystkich cierpień powodowanych przez „władcę świata”? (Jana 14:30). Jeśli dotąd nie znajdowaliśmy tego czasu zbyt wiele, to czy braliśmy pod uwagę dodatkowe dni wolne od pracy, wolne soboty, których w ubiegłym roku mieliśmy 16? W tym roku będzie ich jeszcze więcej. Czyż nie jest to ‛dogodny czas’, który możemy i powinniśmy mądrze wykupywać na służbę polową? Czy nie powinniśmy uznać to za dar od Jehowy i okazywać Mu za to wdzięczność?
13 Nie będzie nic zdrożnego, gdy część tego czasu wykorzystamy na odświeżenie naszych sił, różne budujące zajęcia oraz na niezbędne prace domowe, ale na pewno uradujemy serce Jehowy, gdy będziemy też pamiętać o udziale w tak pilnym dziele zgromadzania Jego owiec. Odnajdziemy wtedy więcej ludzi spragnionych prawdy i będziemy mogli roztoczyć nad nimi opiekę duchową przez prowadzenie studiów biblijnych, które budują duchowo także nas samych (Dzieje 20:35).
14 Niezależnie od tego, ile zbiórek do służby polowej urządzano dotąd w zborze, starsi zechcą się zastanowić, jak zaplanować takie zbiórki również w każdą wolną sobotę — przed południem czy po południu, co czynią już od lat nasi bracia w innych krajach. Siejmy obficie, a będziemy obficie zbierać (2 Kor. 9:6). Niech każdy nastawi się pozytywnie na to dodatkowe uszczęśliwiające dawanie w ‛dogodnym czasie’.
15 Dni wolne od pracy zechcemy też wykupywać na to, by w ramach programu pomagania jedni drugim zaprawiać w służbie publicznej głosicieli, którzy potrzebują i oczekują pomocy. Również udział w tym programie należy bowiem do „rzeczy świętych”, które winniśmy cenić, a pobudzać nas do tego powinna miłość, którą jesteśmy dłużni naszym braciom (Rzym. 13:8). Niech za przykładem starszych i sług pomocniczych wszyscy inni doświadczeni głosiciele wezmą udział w tym programie, który stopniowo ulepszy ofiary chwały, jakie poszczególni głosiciele oraz cały zbór składają Jehowie Bogu.
16 W słowach końcowych wspomnianego na wstępie dramatu udzielono nam wszystkim przestrogi: „Jakże tragiczne bywają następstwa, gdy się pozwoli, żeby zainteresowania świeckie lub materialne usunęły w cień docenianie świętych spraw Bożych, prowadząc w końcu do odrzucenia przez Jehowę (...) ‛Nie łudźcie się: Bóg nie dozwoli z siebie szydzić. A co człowiek sieje, to i żąć będzie’”. Ceńmy sobie wszystkie postanowienia Jehowy podejmowane dla naszego dobra. Każde z nich jest ważne i zasługuje na popieranie go całą duszą. Gdy my będziemy cenić „rzeczy święte”, wówczas Jehowa będzie cenić nasze ochotne spełnianie wszystkich Jego poleceń i będzie nam błogosławić „w przeobfitej mierze” (Malach. 3:10, BT).