Co o tym sądzić?
NAJNOWSZE DANE NA TEMAT CZASU NARODZIN JEZUSA
Co najmniej 10 planetariów w Republice Federalnej Niemiec, Grecji i Stanach Zjednoczonych zmieniło ostatniej zimy swoje programy, aby je dostosować do tego, co uznano za dokładniejszą datę narodzenia Chrystusa. Od setek lat uczeni uważali, że Jezus urodził się w 5 roku p.n.e. lub wcześniej; opierali się przy tym na występującej u żydowskiego historyka Józefa Flawiusza wzmiance o zaćmieniu, jakie miało nastąpić przed śmiercią Heroda Wielkiego. Teraz jednak według Johna Mosleya z obserwatorium Griffitha w Los Angeles najnowsze badania dostarczają „przekonującego dowodu na to, że wspomniane przez Flawiusza zaćmienie księżyca (...) nie mogło być zaćmieniem z 4 roku p.n.e.”
Zaćmienie, które Flawiusz właściwie miał na myśli, musiało być jednym z dwóch, jakie miały miejsce w 1 roku p.n.e. Toteż w pewnym doniesieniu agencji United Press International zamieszczono informację: „Herod w gruncie rzeczy zmarł raczej w roku 1, a nie w 4 p.n.e., jak powszechnie sądzono. Kwestia ta ma zasadnicze znaczenie, gdyż w Nowym Testamencie wyraźnie zaznaczono, że Jezus urodził się jeszcze za życia Heroda”. Z tego samego doniesienia serwisu informacyjnego wynika, że wbrew dawniej przyjmowanym wcześniejszym datom „badania wykazują, iż Jezus urodził się latem lub wczesną jesienią 3 bądź 2 roku p.n.e.”
Jeszcze raz fakty zmuszają autorytety naukowe do pogodzenia się ze świadectwem historycznym Biblii. Sprawozdanie ewangeliczne Łukasza wykazuje, że Jezus miał „około trzydziestu lat”, gdy go ochrzcił Jan, który rozpoczął swoją działalność sześć miesięcy wcześniej, „w piętnastym roku panowania Tyberiusza Cezara”. Według historii świeckiej był to rok 29 n.e. Dlatego ewentualne umiejscowienie narodzin Jezusa we ‛wczesnej jesieni 2 roku p.n.e.’ pokrywa się z jego wiekiem „około trzydziestu lat” przy chrzcie (Łuk. 1:34-36, 60; 3:1, 2, 23).
EMOCJE A ZDROWIE
„W ośrodkach medycznych całego kraju gromadzą się dowody, że smutek [i] radość (...) znacznie silniej oddziałują na nasze organizmy niż dotychczas sądzili naukowcy” — takie twierdzenie znalazło się w artykule opublikowanym na łamach nowojorskiego „Times Magazine”. Jak się obecnie okazało, negatywne przeżycia odgrywają dość istotną rolę w „obniżaniu krytycznego progu” odporności. We wspomnianym opracowaniu czytamy: „Z badań wynika, że gniew i zmartwienie ułatwiają przełamanie bariery obronnej nawet zwykłemu wirusowi opryszczki (herpes simplex), który wtedy potrafi wywołać w różnych miejscach swoje bolesne wykwity”.
Artykuł ten wspomina również o odkryciach dr Barbary Betz, która badała absolwentów Szkoły Medycznej im. Johna Hopkinsa. Stwierdziła na podstawie 30-letniej obserwacji, że w ciągu tego okresu tylko 25 procent osób zrównoważonych psychicznie i emocjonalnie doznało ataku serca lub wykazało podatność na raka. Natomiast wśród osób kapryśnych i drażliwych liczba ta sięgała 77 procent. „Twoja odporność na choroby”, mówi dr Betz, „niemal na pewno zależy od tego, jakie masz usposobienie i jak podchodzisz do życia”.
Chociaż niektórzy lekarze dość późno zdali sobie sprawę z zależności zachodzącej między uczuciami a stanem zdrowia, w Biblii można było o tym przeczytać już dawno temu. Księga Przysłów 17:22 podaje: „Radość serca wychodzi na zdrowie, duch przygnębiony wysusza kości” (Biblia Tysiąclecia).