Co o tym sądzić?
POTRZEBNY RZĄD OGÓLNOŚWIATOWY
„Narody muszą się zjednoczyć pod władzą jednego rządu, który byłby w stanie kontrolować zbrojenia i zapobiec wybuchowi wojny”, oświadczył na łamach czasopisma „Omni” pisarz Ben Bova. Rzucił jednak pytanie: „Ale jak to osiągnąć, wychodząc z dzisiejszej sytuacji?”
Następnie powołał się na rozwiązanie, jakie sugeruje Amerykański Ruch na Rzecz Rządu Światowego, który kierując się hasłem: „Jeden świat albo żaden”, dąży do „utworzenia tego ‛jednego świata’ i zapobieżenia katastrofie nuklearnej”. Organizacja ta — jak pisze Ben Bova — przewiduje, że na „fali przypływu” odpowiednio pobudzonej opinii publicznej uda się w końcu doprowadzić do powstania ogólnoświatowej federacji, „w której każdy naród zachowa swój ustrój społeczny i samorząd w obrębie własnych granic. (...) Warunkiem przyjęcia do federacji byłoby podporządkowanie narodowych sił zbrojnych rządowi światowemu celem wspólnej obrony”. Zdaniem przedstawicieli wymienionego ruchu z czasem przyłączą się do niej wszystkie państwa, a wtedy „świat będzie uwolniony od groźby wojny jądrowej i w ogóle od wszystkich wojen”.
Na zakończenie autor dodaje: „Dla większości ludzi taki rząd światowy jest iluzją, utopijnym marzeniem, które się nigdy nie spełni. Rzeczywiście jest to senne marzenie, ale w porównaniu z koszmarem (...) wojny nuklearnej mamy tu marzenie, w którego spełnienie warto wierzyć, a nawet o nie zabiegać”.
Jednakże czytelnicy Słowa Bożego wiedzą, że taki ogólnoświatowy rząd nie jest mrzonką, lecz rzeczywistością. A ludzkie wysiłki nie doprowadzą do powstania federacji istniejących państw, tylko Bóg ustanowi swoje rządy nad światem w formie swego obiecanego Królestwa. Biblia zapewnia nas, że wkrótce to Królestwo „zdruzgocze (...) wszystkie owe [ludzkie] królestwa i położy im kres, lecz samo będzie trwać aż po czasy niezmierzone” (Dan. 2:44).
WYŁUDZANIE PIENIĘDZY OD WIERNYCH
„W całych Stanach Zjednoczonych instytucje religijne zdwajają wysiłki, żeby zebrać od parafian więcej pieniędzy”, stwierdza się w czasopiśmie „Money”.
Jakie metody stosuje się w tym celu? „Kościół rzymskokatolicki usiłuje ratować swoją sytuację finansową przez szkolenie księży w sztuce zdobywania pieniędzy”, powiedziano dalej w tym artykule. „Duchowieństwo stara się uzyskać większe datki od osób zamożnych, przy czym czasami (...) zwraca się wprost do czarnych owiec spośród trzody”, aby wydać ich nieuczciwie zdobyte pieniądze na „dobre cele”! Niekiedy podobno „w umiejętny sposób wręcz wprowadza się bogatszych parafian w kłopotliwą sytuację, żeby więcej z nich wycisnąć”.
„Zupełnie podobne kłopoty finansowe mają Żydzi”, czytamy w tym czasopiśmie. „Aby uzyskać dodatkowe fundusze, w synagogach wynajmuje się wiernym ławki za kwotę od 200 do 2000 dolarów rocznie oraz pobiera od 50 do 500 dolarów opłaty za wstęp na nabożeństwa wielkiego święta jesiennego”. Ponadto „zachęca się członków do podejmowania dodatkowych zobowiązań pieniężnych z okazji Dnia Pojednania, gdy w synagogach odbywają się nabożeństwa ku pamięci zmarłych”. Zdaniem pewnego oficjalnego przedstawiciela takie przemawiające do uczuć uroczystości stanowią najlepszą okazję do zbierania pieniędzy, „ponieważ ludzi ogarnia wtedy poczucie winy”. Przytoczono też przykład jednej z synagog, która nawet „wniosła skargę do sądu, żeby ściągnąć trzy zadeklarowane, a nie wpłacone datki na fundusz budowlany”.
Stwórca, któremu rzekomo ofiaruje się takie „datki”, wyjawia w swoim spisanym Słowie krańcowo odmienny pogląd na zbieranie funduszy: „Niech każdy czyni tak, jak postanowił w swym sercu, nie z niechęcią ani pod przymusem, bo Bóg miłuje dawcę ochotnego” (2 Kor. 9:7).