BIBLIOTEKA INTERNETOWA Strażnicy
BIBLIOTEKA INTERNETOWA
Strażnicy
polski
  • BIBLIA
  • PUBLIKACJE
  • ZEBRANIA
  • w82/21 ss. 27-28
  • Pytania czytelników

Brak nagrań wideo wybranego fragmentu tekstu.

Niestety, nie udało się uruchomić tego pliku wideo.

  • Pytania czytelników
  • Strażnica Zwiastująca Królestwo Jehowy — 1982
Strażnica Zwiastująca Królestwo Jehowy — 1982
w82/21 ss. 27-28

Pytania czytelników

◼ Czy opuszczanie zebrań chrześcijańskich samo w sobie jest grzechem niewybaczalnym, skoro apostoł Paweł w Liście do Hebrajczyków 10:24-29 nawiązuje do niego zaraz po omówieniu kwestii ważności zebrań?

Lekceważenie nakazu, by uczestniczyć w zebraniach chrześcijańskich, jest sprawą poważną i może mieć dla sługi Jehowy zgubne następstwa. Jednakże popełnienie grzechu niewybaczalnego to jeszcze coś więcej.

Lepiej zrozumiemy tę sprawę po przeczytaniu całego 10 rozdziału Listu do Hebrajczyków. Apostoł wskazuje najpierw na fakt, że ofiary składane według wymagań Prawa nie doprowadzały do przebaczenia grzechów, lecz były cieniem przyszłych dóbr obejmujących ofiarę Jezusa Chrystusa. Jehowa dał swego Syna na doskonałą ofiarę mogącą zgładzić grzechy. Jest to cecha wyróżniająca „nowe przymierze”. Paweł zachęca nas, żebyśmy ‛bez wahania trzymali się mocno publicznego wyznawania naszej nadziei’ (Hebr. 10:23). Co nam w tym pomoże? Apostoł wskazuje na potrzebę regularnego spotykania się w gronie współwyznawców, żeby pobudzać się nawzajem do dobrych uczynków; natomiast nie należy nabierać zwyczaju przyjętego u niektórych, by opuszczać zebrania chrześcijańskie. Powinniśmy raczej uczestniczyć w nich ‛tym więcej, skoro widzimy zbliżanie się dnia’ (werset 25).

Na tym tle dopiero apostoł kontynuuje: „Jeżeli bowiem rozmyślnie pogrążamy się w grzechu po nabyciu dokładnej wiedzy o prawdzie, nie pozostaje już żadna ofiara za grzechy, lecz jakieś straszne oczekiwanie sądu i ognista zawiść, która ma strawić przeciwników. Każdy, kto zlekceważył prawo Mojżeszowe, umiera bez współczucia na podstawie świadectwa dwóch lub trzech osób. Ile surowszą karę waszym zdaniem ściągnie na siebie człowiek, który podeptał Syna Bożego i za pospolitą poczytał wartość krwi przymierza, jaka go uświęciła”? (Hebr. 10:26-29).

W takim razie spójniki „jeżeli bowiem”, od których zaczyna się werset 26, nie nawiązują jedynie do zachęty, aby przychodzić na zebrania chrześcijańskie, lecz do wszystkiego, co było powiedziane poprzednio. Konieczne jest uznawanie Bożej drogi do zbawienia, wiodącej przez Chrystusa, i należyte docenianie tego postanowienia, przy czym trzeba pamiętać, że udział w zebraniach jest jedną z metod, jakie Jehowa przewidział, by w nas podtrzymywać siłę wiary i aktywność w dobrych uczynkach. Potwierdzają to dalsze słowa apostoła z wersetu 29, gdzie wspomina o karze czekającej tego, kto „podeptał Syna Bożego i za pospolitą poczytał wartość krwi przymierza, jaka go uświęciła”.

Nie powinniśmy więc słów z Listu do Hebrajczyków 10:24, 25 wyrywać z kontekstu i zakładać, iż apostoł, mówiąc o popełniających grzech niewybaczalny, nawiązał jedynie do samego zaniedbywania się w systematycznym chodzeniu na zebrania. Oczywiście jeśli u kogoś opuszczanie zebrań weszło „w zwyczaj”, działa on wbrew swoim interesom duchowym i naraża się poważnie na niebezpieczeństwo osłabnięcia w wierze oraz zaniechania uczynków chrześcijańskich. To z kolei może doprowadzić go do zlekceważenia ofiary okupu złożonej przez Jezusa Chrystusa, a nawet do zaprzeczenia jej wartości, i w rezultacie do przekreślenia sobie życia wiecznego.

Grzech wymieniony w Liście do Hebrajczyków 10:26-29 nie jest z rodzaju tych, co do których winowajca może ze szczerym smutkiem okazać skruchę i prosić Boga o Jego miłosierdzie za pośrednictwem Chrystusa. Grzesznik w rzeczywistości odrzucił Syna Bożego w roli Zbawiciela i potraktował jego ofiarę, jak gdyby nie miała mocy odkupienia. (Porównaj z tym List do Hebrajczyków 6:4-6).

Taki osobnik grzeszy przeciw dokładnej wiedzy oraz działaniu świętego ducha Bożego; dlatego nie ma już miejsca na skruchę i skorzystanie z postanowienia Bożego co do zbawienia za pośrednictwem Chrystusa. Bóg nie dał też żadnej innej możliwości ratunku dla takich rozmyślnych grzeszników.

◼ Kogo wyobrażają trzej niewolnicy z przypowieści o „talentach”? (Mat. 25:14-30).

Ponieważ wszyscy trzej niewolnicy należą do domowników „pana”, więc reprezentują ogół spodziewanych dziedziców Królestwa niebiańskiego, odznaczających się różnym stopniem zdolności i mających różne sposobności pomnażania spraw Królestwa. Od dnia Pięćdziesiątnicy 33 roku n.e. aż do czasów obecnych było tak, że niektórzy namaszczeni duchem niewolnicy mieli większe uzdolnienia, więcej energii, jak i okazji do pomnażania powierzonych ich pieczy „majętności” Pana. Apostołowie i inni obdarzeni większymi przywilejami należeliby więc do tej kategorii, która otrzymała pięć „talentów”. Drugim warunki życia mogły ograniczać możliwość działania. Niemniej jednak od wszystkich wymagane było oddanie się Bogu i Jego dziełu całą duszą, a przewidziana dla nich nagroda też była jednakowa.

Nawet niewolnikowi, któremu dano jeden „talent”, nie było z góry przeznaczone niedopisanie. Gdyby tym jednym „talentem” urobił przynajmniej drugi, również zostałby nagrodzony tym samym ‛wejściem do radości swego pana’. Ponieważ jednak okazał się „gnuśnym” i „niegodziwym”, wyobraża tych spodziewanych dziedziców Królestwa, którzy nie dochowali wiary. Utracili nie tylko przywileje, lecz także wszelką nagrodę.

Zwolennicy nominalnego chrześcijaństwa podają się za prawdziwych sług (niewolników) Pana, Jezusa Chrystusa, ale ich słowa i czyny zaprzeczają wszelkim takim roszczeniom co do przynależności do domowników Pana. Dlatego nie wchodzą w rachubę jako przyszli dziedzice niebiańskiego Królestwa.

    Publikacje w języku polskim (1960-2026)
    Wyloguj
    Zaloguj
    • polski
    • Udostępnij
    • Ustawienia
    • Copyright © 2026 Watch Tower Bible and Tract Society of Pennsylvania
    • Warunki użytkowania
    • Polityka prywatności
    • Ustawienia prywatności
    • JW.ORG
    • Zaloguj
    Udostępnij