Systematycznie karm się prawdami Słowa Bożego!
NAJWIĘKSZY Nauczyciel, jaki dotąd działał na ziemi, powiedział swego czasu, że człowiek żyje nie tylko chlebem, ale potrzebuje też pokarmu duchowego, czyli Słowa Bożego. Czy z tego nie wynika dla nas logiczny wniosek, że chrześcijanie powinni regularnie odżywiać się pokarmem duchowym, tak jak spożywają literalny chleb? Z całą pewnością! (Mat. 4:4). Na ten duchowy pokarm składa się nie tylko Biblia, lecz także literatura, która pomaga nam ją zrozumieć. Właśnie dlatego Towarzystwo Strażnica, jako korporacja wydawnicza i administracyjna Świadków Jehowy, nie poprzestaje na samym drukowaniu Biblii. Systematycznie też publikuje podręczniki biblijne, aby ułatwić czytelnikom pełniejsze zrozumienie Pisma Świętego.
Nasuwa się jednak pytanie, ile warte jest regularne czytanie tych publikacji, skoro co pewien czas ponownie rozpatruje się ten sam temat. Ale czy nie jemy regularnie chleba, ziemniaków lub ryżu? Toteż apostoł Piotr napisał: „Zamierzam zawsze przypominać wam te sprawy, chociaż o nich wiecie i utwierdzeni jesteście w prawdzie” (2 Piotra 1:12, Nowy Przekład). Trzeba też wziąć pod uwagę, że jeśli dany temat omawia się ponownie, to najczęściej przedstawiany jest pod innym kątem, z nowego punktu widzenia, z dodatkowymi szczegółami oraz obszerniejszą i dobitniejszą argumentacją. Księga Przysłów 4:18 ujmuje rzecz w następujący sposób: „Droga sprawiedliwych jest jak blask zorzy porannej, która coraz jaśniej świeci aż do białego dnia” (NP).
WZRASTAJĄCE ZROZUMIENIE FUNKCJI SUMIENIA
Charakterystycznym przykładem tego może być sprawa sumienia. Począwszy od Strażnicy nr XCIV/14 opublikowano szereg artykułów na temat sumienia człowieka, pełniącego rolę „świadka” w jego wnętrzu. Wykazano tam, że nasze sumienie jest właśnie jakby zaszczepionym w nas świadkiem, który się wypowiada albo za nami, albo przeciw nam, i że ono funkcjonowało już, zanim Jehowa Bóg dał ludziom spisane zasady postępowania, czyli przepisy prawne. Ponadto dowiedzieliśmy się z tych artykułów, że należy mieć wzgląd na sumienie drugich osób oraz nie lekceważyć roli, jaką odgrywa sumienie w sprawach zatrudnienia. Nigdy przedtem zagadnienia te jeszcze nie były tak jasno naświetlone.
Następne dwa artykuły dotyczące sprawy sumienia ukazały się w Strażnicy nr XCVI/24. Omówiono w nich między innymi dwie zasadnicze funkcje, jakie spełnia sumienie. Jedną można nazwać zdolnością osądzania. Tę rolę pełni ono po fakcie: oskarża nas, gdy popełnimy wykroczenie (2 Sam. 24:10). U chrześcijan wszakże sumienie najczęściej powinno pełnić funkcję, którą by można nazwać prawodawczą. Oczywiście nie znaczy to, jakoby sumienie rzeczywiście ustalało dla chrześcijanina nowe prawa. Ale opierając się na istniejących prawach i zasadach biblijnych, silne sumienie chrześcijańskie potrafi nim pokierować. Przedstawia mu jak gdyby zawczasu przepis wskazujący, że określone postępowanie jest złe. Dobrze znanym przykładem tego jest Józef, syn Jakuba, który się oparł natarczywym propozycjom żony Potyfara (Rodz. 39:9).
Kwestia sumienia znalazła się ponownie na łamach Strażnicy nr XCVIII/12, w artykule zatytułowanym „Szkolenie sumienia, by nam lepiej służyło”. Przy rozważaniu spraw związanych z tym tematem zwykle chodzi o to, czy coś jest dobre, czy złe, właściwe, czy opaczne. Jednakże w artykule tym uwypuklono okoliczność, że Biblia łączy czyste sumienie z wiarą i miłością (1 Tym. 1:5). Istotnie, sumienie powinno nie tylko powstrzymywać nas od naruszenia praw Jehowy Boga, ale też pobudzać do korzystania ze sposobności uczynienia czegoś przeciwstawnego samolubstwu, czegoś szlachetnego, nacechowanego życzliwością i miłością. (Porównaj z tym Ewangelię według Łukasza 10:29-37).
Jeżeli zatem ukaże się w Strażnicy jakiś artykuł na temat już uprzednio omawiany, to nigdy nie zakładajmy z góry, że jest on tylko powtórzeniem. Co prawda niekiedy uściślenia są niewielkie, ale wszystkie wnoszą coś do tego, aby prawdę biblijną przedstawić nam zrozumialej, użyteczniej i piękniej.
Przypomina się w tym miejscu pewna anegdota opowiadana na temat Michała Anioła. Jeden z przyjaciół tego rzeźbiarza podziwiał w jego pracowni prawie gotowy posąg. Kiedy znowu odwiedził go w jakiś czas później, zdziwił się, że ten wciąż jeszcze pracuje nad tą samą figurą. Michał Anioł pokazał mu wszystkie poprawki, które od tego czasu wprowadził, na co przyjaciel odpowiedział: „Ależ to są drobiazgi!” Mistrz dłuta wyjaśnił: „Tak, to prawda, ale drobnostki składają się na doskonałość, a doskonałość wcale nie jest drobnostką!” Chociaż więc nieraz uściślenia w zrozumieniu zdają się nie mieć wielkiego znaczenia, to jednak przybliżają nasze zrozumienie danego tematu do zupełności, czyli doskonałości.
STALE W GOTOWOŚCI BOJOWEJ
Ale to bynajmniej nie wszystko. Biblia oraz literatura pomagająca nam ją lepiej zrozumieć nie ma na celu jedynie nabić głowę wiedzą. Słowo Boże jest ‛lampą dla naszych stóp i światłem na naszym szlaku’ (Ps. 119:105). Dano nam też zapewnienie, że ono jest „użyteczne do nauczania, do napominania, do prostowania rzeczy, do karcenia w sprawiedliwości, aby człowiek Boży był w pełni zdatny, całkowicie wyposażony do wszelkiego dzieła dobrego” (2 Tym. 3:16, 17). Będzie jednak służyło wymienionym celom tylko w takiej mierze, w jakiej się do niego zastosujemy w swoim życiu. A jak będziemy je wprowadzać w czyn, jeśli zapomnimy, cośmy czytali?
Nieustanne przypominanie rad zawartych w Słowie Bożym ma żywotne znaczenie z uwagi na trzech wrogów, z którymi musimy walczyć. Jednym z nich jest świat; przyjaźń z nim oznacza wrogość wobec Jehowy Boga (Jak. 4:4). Nawiązując do walki ze światem, apostoł Jan napisał: „Zwycięstwo, które zwyciężyło świat, to wiara nasza” (1 Jana 5:4, NP). Wiara zależy od wiedzy, i to od takiej, która w umyśle jest w stanie gotowości; nie na wiele się zdadzą wiadomości, które dawno utonęły w niepamięci. Ponieważ świat codziennie wywiera na nas duży nacisk, więc stale trzeba nam przypominać o tym, żeby nie miłować świata ani rzeczy, które w nim się znajdują; świat bowiem i wszystko na nim przeminie, ale ten, kto wykonuje wolę Bożą, pozostanie na zawsze (1 Jana 2:15-17).
Wrogami naszymi są także Diabeł i jego demony. „Przeciwnik wasz, Diabeł, krąży dookoła niby lew ryczący, szukając, kogo by pożreć” (1 Piotra 5:8). Razem z tymi demonami podjął przeciw nam walkę, musimy więc mieć na sobie pełną duchową zbroję Bożą, opisaną przez apostoła Pawła w Liście do Efezjan 6:11-17. Zbroję tę będziemy nosić i używać pod warunkiem, że stale będziemy karmić się Słowem Bożym. Chcąc umiejętnie władać ‛mieczem ducha, to jest słowem Bożym’, trzeba bez wątpienia mieć to słowo zawsze żywo w pamięci i w sercu.
Trzeci nasz wróg to nic innego, jak własne wrodzone, odziedziczone grzeszne skłonności, z którymi musimy ciężko, lecz nieustępliwie się zmagać. Ponieważ nasze matki ‛poczęły nas w grzechu i urodziły w przewinieniu’, więc zło nęci nas od samej młodości (Rodz. 8:21; Ps. 51:7, NP). W tej sytuacji możemy wszyscy z ubolewaniem powtórzyć za apostołem Pawłem: „Nie czynię dobrego, które chcę, tylko złe, którego nie chcę” (Rzym. 7:19, NP). Przekonujemy się, że wskutek tego dziedzictwa serce człowieka jest zwodnicze, podstępne i zdradliwe. Jednakże z pomocą Słowa Bożego, jak również literatury biblijnej, która ułatwia nam zrozumienie i przestrzeganie zasad biblijnych, radzimy sobie z tym nieprzyjacielem tkwiącym w nas samych. Musimy tylko, za przykładem apostoła Pawła, poskramiać swe ciało i prowadzić je jak niewolnika (Prz. 3:32; Jer. 17:9; 1 Kor. 9:27).
SKĄD BRAĆ NA TO CZAS?
Życie chrześcijanina jest wypełnione. Poświęca czas na czytanie Biblii i regularnie otrzymywanej nowej literatury, przygotowuje się do zebrań i uczestniczy w nich, a także bierze udział w wielkim dziele pozyskiwania uczniów wśród ludzi chętnych do słuchania. Prócz tego ciążą na nim obowiązki wynikające z codziennych potrzeb fizycznych — własnych i rodziny. Każdy jednak powinien szczerze odpowiedzieć sobie na pytania: Ile czasu poświęcam na czytanie świeckich gazet i czasopism? Ile czasu spędzam przy telewizorze albo na słuchaniu muzyki popularnej? Prawda, że można to potraktować jako formy wypoczynku i rozrywki, podczas gdy przygotowywanie się do zebrań chrześcijańskich i czytanie literatury biblijnej niektórzy uważają za wyczerpującą pracę. Ale czy ta ostatnia ocena jest słuszna? Psalmista napisał: „Weselę się z twej wypowiedzi jak ten, kto znalazł wielki łup” (Ps. 119:162). Przeanalizujmy więc starannie, czy nasz tryb życia dowodzi, że naprawdę jesteśmy ludźmi usposobionymi duchowo, a nie cieleśnie (1 Kor. 2:14-16).
Wszystko to przywodzi nam na myśl słowa Jezusa zapowiadające szczęście tym, którzy są świadomi swoich potrzeb duchowych (Mat. 5:3). Ziemskie stworzenia niższego rzędu: ptaki, owady, ssaki, ryby i inne, nie mają potrzeb duchowych, ale człowiek — tak. Zlekceważenie tego faktu doprowadziło do żałosnej sytuacji, w której znalazł się dzisiejszy świat. Filozofie i ideologie materialistyczne jeszcze bardziej odciągają ludzi od Boga. Największego znaczenia w życiu nabierają u nich cielesne potrzeby: wyżywienie, ubiór i dach nad głową, a także seks, przyjemności albo żądza władzy. Jeżeli jednak należymy do tych, którzy zdają sobie sprawę ze swoich potrzeb duchowych, będziemy systematycznie karmić się prawdami biblijnymi, znajdując na to czas i w pełni doceniając ich wartość. A co nam z tego przyjdzie? Pomoże nam to w podążaniu drogą zbożnego oddania, które „jest użyteczne wszechstronnie, gdyż zawiera obietnicę życia teraźniejszego i tego, które ma nadejść” (1 Tym. 4:8).