BIBLIOTEKA INTERNETOWA Strażnicy
BIBLIOTEKA INTERNETOWA
Strażnicy
polski
  • BIBLIA
  • PUBLIKACJE
  • ZEBRANIA
  • w81/21 ss. 3-6
  • Czy szkodzi tobie, gdy palą inni?

Brak nagrań wideo wybranego fragmentu tekstu.

Niestety, nie udało się uruchomić tego pliku wideo.

  • Czy szkodzi tobie, gdy palą inni?
  • Strażnica Zwiastująca Królestwo Jehowy — 1981
  • Śródtytuły
  • Podobne artykuły
  • JAKIE SZKODY PONOSI NIE NARODZONE DZIECKO
  • NASTĘPSTWA U MAŁYCH DZIECI
  • WPŁYW NA DOROSŁYCH
  • NA CO WSKAZUJĄ DOWODY
  • Czy palenie daje się pogodzić z miłością bliźniego?
    Strażnica Zwiastująca Królestwo Jehowy — 1981
  • Czy odrzucasz papierosy?
    Przebudźcie się! — 1996
  • Dlaczego warto rzucić palenie?
    Przebudźcie się! — 2000
  • Czy palenie jest grzechem?
    Odpowiedzi na pytania biblijne
Zobacz więcej
Strażnica Zwiastująca Królestwo Jehowy — 1981
w81/21 ss. 3-6

Czy szkodzi tobie, gdy palą inni?

Miliony osób cierpi, a nawet umiera tylko dlatego, że inni palą tytoń. Na przykład gdy pali przyszła matka, szkodę ponosi jej jeszcze nie narodzone dziecko. Zdarza się, że umiera ono, zanim się zdąży urodzić.

Czytelnikowi mogą się tu nasunąć pytania: „Czy to możliwe? W jaki sposób dym miałby wyrządzić krzywdę dziecku w łonie matki, skoro jest tam odizolowane od otoczenia?”

JAKIE SZKODY PONOSI NIE NARODZONE DZIECKO

Prawie natychmiast po zaciągnięciu się dymem zawarta w nim nikotyna przedostaje się do krwiobiegu palącej matki. Pod wpływem tego silnego narkotyku kurczą się naczynia krwionośne w macicy, przez co dziecko pozbawione zostaje tlenu i substancji odżywczych. Równocześnie z łatwością poprzez łożysko do organizmu dziecka przenika trujący tlenek węgla. Wypiera on z krwi dziecka część życiodajnego tlenu, który jest niezbędny do normalnego wzrostu i rozwoju.

Uczeni brytyjscy z Uniwersytetu Oksfordzkiego w swoich badaniach na ten temat odkryli ciekawy objaw. Twierdzą oni, że gdy przyszła matka pali, „można zauważyć, jak dziecko w jej łonie ziewa (...); jest to dość pewnym dowodem przejściowego niedotlenienia”.

Istnieje zresztą o wiele więcej dowodów, które świadczą o smutnych następstwach takiej lekkomyślności. W czasopiśmie Family Health nadmieniono: „Palenie w czasie ciąży może spowodować u płodu nieodwracalne zmiany, tak poważne, że albo obumiera jeszcze przed narodzeniem, albo ginie wkrótce po nim. Oseski urodzone przez palące matki trzykrotnie częściej umierają zaraz po przyjściu na świat niż inne dzieci. Zdarza się też dwukrotnie częściej, że rodzą się mniejsze niż przewiduje norma.

Oprócz tego — jak twierdzą znawcy zagadnienia — u dzieci palaczek zwiększa się o 52 procent prawdopodobieństwo wystąpienia syndromu nagłej śmierci noworodków („crib death”). Dzieci takie rodzą się widocznie z ledwo uchwytnymi anomaliami w pniu mózgowym, co może zakłócać czynność oddychania i prowadzić do nagłej śmierci.

Jeżeli palenie tytoniu przez matkę szkodzi nie narodzonemu płodowi, to co można powiedzieć o oddziaływaniu dymu na dziecko, które już przyszło na świat?

NASTĘPSTWA U MAŁYCH DZIECI

Rodzice, którzy palą, w gruncie rzeczy zmuszają pośrednio do palenia swoje dzieci. Dr Alfred Munzer, specjalista chorób płucnych, wyjaśnia: „Ocenia się, że palenie tytoniu przez rodziców wywołuje u małych dzieci mniej więcej takie skutki, jak gdyby dziecko wypalało dziennie od trzech do pięciu papierosów”. Dla delikatnych płuc małego dziecka jest to spora dawka trucizny! Z pewnością byłbyś oburzony, gdybyś się dowiedział, że ktoś zmusza twoje dziecko do wypalania pięciu papierosów na dzień!

Ale czy rzeczywiście dzieciom szkodzi, gdy rodzice palą? W czasopiśmie lekarskim The Journal of the American Medical Association podsumowano wyniki badań naukowych w omawianej dziedzinie. Czytamy tam:

„Niemowlęta, których matki palą, znacznie częściej dostają się do szpitala wskutek zapalenia oskrzeli lub płuc niż dzieci matek niepalących. Z dalszych studiów wynika, że prawdopodobieństwo zapadnięcia na te choroby wzrasta prawie dwukrotnie w wypadku, gdy palą oboje rodzice. (...) Inne analizy również wskazują na to, że częstość występowania u dzieci schorzeń dróg oddechowych jest wprost proporcjonalna do ilości dymu tytoniowego w otoczeniu dziecka. Ponadto dzieci wdychające zadymione powietrze mają przyspieszone tętno i podwyższone ciśnienie krwi, podobnie jak to ma miejsce u palaczy”.

Jeżeli palacz chce dla wątpliwej przyjemności palenia rujnować sobie zdrowie, to jego sprawa. Ale czy twoim zdaniem ma on moralne prawo do podkopywania zdrowia swoich dzieci?

WPŁYW NA DOROSŁYCH

Załóżmy, że będąc człowiekiem dorosłym nie palisz. Czy szkodzi tobie, gdy drudzy palą w twojej obecności?

Kiedy siedzisz w pobliżu osoby palącej papierosa, skutki są nieomal równe temu, jak gdybyś sam palił. W czasopiśmie Today’s Health powiedziano: „W wyniku badań okazało się, że ponieważ przeciętny palacz zaciąga się dymem tylko przez niewielką część czasu palenia się papierosa, więc osoba niepaląca bywa wbrew woli zmuszona do wchłonięcia prawie takich samych ilości tlenku węgla, smoły i nikotyny, co znajdujący się obok niej palacz”.

Na temat tego, jak szkodliwy jest nawet niewielki wzrost stężenia tlenku węgla w powietrzu, mówi dr John L. Pool. Jego zdaniem ilość tlenku węgla „przekraczająca osiem cząsteczek na milion (normalne stężenie: jedna do czterech) już powoduje odczuwalny spadek dopływu tlenu do serca i płuc”. A ile tlenku węgla może zawierać powietrze w zadymionym pokoju?

Philip Abelson, wydawca czasopisma Science, tak wypowiada się w jednym z artykułów wstępnych: „W źle wietrzonym, zadymionym pokoju stężenie tlenku węgla może łatwo osiągnąć kilkaset cząsteczek na milion. W takich warunkach znajdującym się tam palaczom i osobom niepalącym grozi po prostu zatrucie”. Taka ilość tlenku węgla znacznie przewyższa wszelkie dopuszczalne normy.

Ale czy ten dym rzeczywiście może zaszkodzić? Jak najbardziej! W zadymionym pomieszczeniu można wręcz dostać nudności. Palaczy nie powinno to dziwić, gdyż wielu z nich poczuło się mdło, a nawet wymiotowało przy pierwszym zetknięciu się z papierosem.

Nie ulega wątpliwości, że dla osób chorych na serce przebywanie w pomieszczeniu pełnym dymu może być niebezpieczne. „Jest to oczywiste igranie z ogniem” — tak brzmi wniosek wyprowadzony z badań, którym na zlecenie władz federalnych Stanów Zjednoczonych przewodniczył dr Wilbert S. Aronow z Kalifornii.

W wyniku pewnej kontroli lekarskiej, której poddano niedawno grupę 2100 mężczyzn i kobiet w średnim wieku, ujawniono, że nawet zdrowe osoby dorosłe ponoszą szkodę, gdy często muszą oddychać zadymionym powietrzem. Okazało się, że ci niepalący cierpią na tego samego typu uszkodzenia drobnych kanalików płucnych, co palacze. Fizjolog James R. White wyjaśnia: „Chodzi tu o trwałe uszkodzenie występujące u ludzi, którzy przecież nie chcą palić”.

Dalszym potwierdzeniem tego, że przymusowe wdychanie dymu tytoniowego zagraża zdrowiu, jest wynik badań przeprowadzonych w okręgu Erie stanu Pensylwania (USA). Według dziennika New York Times „okazało się, że niepalące żony, które mają za mężów palaczy, żyją przeciętnie o cztery lata krócej niż kobiety mające mężów również nie palących”.

NA CO WSKAZUJĄ DOWODY

Wymowa ich jest jednoznaczna: Jeżeli nie palisz, lecz jesteś zmuszony przebywać w otoczeniu palaczy, może ci to zaszkodzić. W miarę upływu czasu stwierdzenie powyższe uznają za fakt coraz szersze kręgi. W związku z tym w wielu krajach wprowadza się różne ograniczenia możliwości palenia w miejscach publicznych. Podobnie w licznych zakładach pracy wolno palić tylko w wyznaczonych miejscach. A ponieważ palenie wpływa ujemnie na wydajność pracy, sporo przedsiębiorców proponuje pracownikom wysokie premie za rzucenie tego nałogu.

Niepalący wnieśli już do sądów szereg spraw, usiłując w ten sposób uwolnić się od przykrego zanieczyszczania otoczenia, jakie powodują palacze. Na jednej z takich rozpraw sędzia nadmienił, iż w pewnym przedsiębiorstwie zabroniono palenia w pomieszczeniu, gdzie znajduje się komputer, ponieważ dym papierosowy zakłócał działanie urządzeń. Orzekł wobec tego, że skoro palenie można ograniczyć ze względu na maszynę, tym bardziej powinno się to zrobić dla dobra ludzi.

Niektórzy palacze czują się pokrzywdzeni takimi przepisami, które ich zmuszają do wzięcia swego nałogu w karby. Uważają je za niesprawiedliwość. Jeden z nich powiedział: „W końcu palenie nie jest żadnym grzechem”.

Ale czy palenie rzeczywiście nie jest grzechem? Czy można palić, a zarazem podobać się Bogu oraz miłować bliźniego?

[Ilustracja na stronie 4]

PALENIE POZBAWIA ROZWIJAJĄCY SIĘ PŁÓD TLENU I SUBSTANCJI ODŻYWCZYCH POTRZEBNYCH DO NORMALNEGO WZROSTU

[Ilustracja na stronie 5]

PALENIE ZABRONIONE SZKODZI URZĄDZENIOM

PALENIE SZKODZI TAKŻE LUDZIOM

    Publikacje w języku polskim (1960-2026)
    Wyloguj
    Zaloguj
    • polski
    • Udostępnij
    • Ustawienia
    • Copyright © 2026 Watch Tower Bible and Tract Society of Pennsylvania
    • Warunki użytkowania
    • Polityka prywatności
    • Ustawienia prywatności
    • JW.ORG
    • Zaloguj
    Udostępnij