Aktualne wydarzenia w świetle Biblii
Czytanie dzieciom
~ Umiejętność dobrego czytania jest kluczem do zdobycia wiedzy w wielu dziedzinach. Tymczasem dzisiaj coraz większa liczba dzieci nawet opuszczając szkołę czyta bardzo słabo.
Świadkowie Jehowy przekonali się, że dzieci odnoszą wielkie korzyści, jeśli czyta się im na głos, jeszcze zanim zaczną chodzić do szkoły. Później, gdy dzieci uczą się czytać, rodzice nadal czytają z nimi, i to regularnie.
Jane Bingham, będąca profesorem nadzwyczajnym literatury dziecięcej w Michigan, twierdzi, że gdy rodzice czytają dzieciom na głos, „dają im bardzo dużo — budzą żądzę wiedzy i kształtują im osobowość”, w czym nie pomoże im szkoła. Zaleca również: „Jeżeli to możliwe, czytając dziecku pozwól mu usiąść blisko ciebie, choćby na kolanach, albo obejmij je ramieniem”. Dziecko będzie się cieszyło i poczuje się bezpiecznie; przekona się, że czytanie książek może być przyjemnym przeżyciem. Pomocne jest też czytanie w sposób interesujący: „Będą pilnie słuchały, nawet gdybyś im czytał książkę telefoniczną, jeżeli tylko zrobisz to z życiem” — wyjaśnia Jane Bingham.
Kiedy rodzice czytają dzieciom, zwłaszcza z odpowiedniej literatury dziecięcej, która wyjaśnia wysokie biblijne mierniki moralne, kładą u nich bardzo wartościowy fundament. Będzie to dla dziecka pomocą w całym dalszym życiu, wyrówna też braki edukacji szkolnej. Oprócz tego wprowadzają wtedy w czyn zasady nauczania wyłuszczone w Słowie Bożym (Powt. Pr. 6:7; Nehem. 8:8; 1 Tym. 4:12, 13).
Coraz więcej przemocy w filmach
~ W ostatnich latach wzmaga się tendencja do pokazywania na ekranach kinowych i telewizyjnych coraz bardziej nasilonej przemocy. W gazecie „Register”, wydawanej w New Haven (stan Connecticut), znalazła się uwaga, że nowością jest nie tyle „ukazywanie przemocy przez filmowców, ile sensacyjnie obrazowe jej przedstawianie, aż przed kamerą wypłynie z głowy ofiary ostatni strzęp mózgu”.
Nowojorski krytyk filmowy Vincent Canby zapytuje: „Czyżby widzowie byli tak krwiożerczy, żeby im potrzebny był tego rodzaju realizm?” A odpowiedź nasuwa mu się raczej twierdząca. Kończy wnioskiem, że podobnie jak publiczność „oswoiła się w ostatnich 10 latach z istnieniem filmów pornograficznych, tak przyzwyczaja się powoli do filmów z coraz bardziej bezwzględnymi aktami przemocy”.
Kino i telewizja to środki masowego przekazu informacji oraz rozrywki. Mają wielki wpływ na kształtowanie świadomości ogromnych mas widzów. Toteż bez wątpienia znaczny wzrost brutalnych zamachów na cudzą własność lub życie można po części przypisać takiemu długotrwałemu urabianiu.
Dzisiejszy upadek moralności, prawa i porządku został dawno temu przepowiedziany przez Jezusa Chrystusa oraz jego apostołów. Chodzi tu o składnik znaku czasu, który nam potwierdza, że żyjemy w „dniach ostatnich” obecnego systemu rzeczy (Mat. 24:3, 12; 2 Tym. 3:1-3). Pod wpływem sił demonicznych ludzie doprowadzani są do stanu, w którym „pięść podniesie jeden na drugiego” (Zach. 14:13, Biblia Tysiąclecia).
Platon i dusza
~ Jeden z wielkich Kościołów zmienia swój pogląd na podstawową naukę „chrześcijańską” — nieśmiertelność duszy. Wydany w Niemczech podręcznik „Evangelischer Erwachsenenkatechismus” (Ewangelicki katechizm dla dorosłych) przyznaje, iż nauka ta wywodzi się od „greckiego filozofa Platona (427-347 przed Chr.), [który] zdecydowanie obstawał przy odróżnianiu duszy od ciała”.
W tym nowym katechizmie luterańskim powiedziano: „Współcześni teolodzy ewangeliccy kwestionują tę mieszaninę pojęć greckich i biblijnych (...). Odrzucają podział człowieka na ciało i duszę. Ponieważ cały człowiek jest grzeszny, więc z chwilą śmierci umiera całkowicie razem z ciałem i duszą (śmierć pełna). Dlatego też zmartwychwstanie nie będzie miało za punkt wyjścia tamtego człowieka, który umarł; będzie to nowy akt stworzenia przez Boga. Między śmiercią a zmartwychwstaniem rozpościera się przepaść; jednostka co najwyżej istnieje dalej w pamięci u Boga”. (Strony 189, 532, 533).
Przez dziesiątki lat Świadków Jehowy uważano za heretyków, bo właśnie tak uczyli o duszy. Nie potrzebowali setek lat, żeby się dowiedzieć o tym, co teraz przyznają teolodzy ewangeliccy. Dzięki studiowaniu samej Biblii, a nie filozofii ludzkiej, zrozumieli, że „dusza, która grzeszy, ta umrze” i że „umarli o niczym nie wiedzą” aż do zmartwychwstania (Ezech. 18:4, 20; Kazn. 9:5, 10, Biblia gdańska).
Ale skoro doktryna o nieśmiertelności duszy jest oparta na filozofii Platona, to ile jeszcze innych nauk przedstawianych jako „chrześcijańskie” nic nie podejrzewającym parafianom wyrosło z takich samych kłamstw?