Czy nauka rzeczywiście rozwiąże twoje problemy?
„POTRAFIMY rozwiązywać swoje problemy (...)” — chwalił się niedawno redaktor pewnego amerykańskiego czasopisma naukowego.
Kiedyś takie oświadczenie przyjętoby prawdopodobnie bez zastrzeżeń, gdyż do niedawna dzieje nauki wydawały się po prostu nieprzerwanym pasmem sukcesów. Ale lata sześćdziesiąte i początek lat siedemdziesiątych XX wieku przyniosły niewątpliwe otrzeźwienie pod tym względem.
Trzeba przyznać, że nauka zanotowała na swoim koncie niejedno znaczne osiągnięcie. Mimo jednak dość często podejmowanych szczerych wysiłków, by zlikwidować niedostatek żywności, głód skręca kiszki coraz to większej liczbie ludzi. „Naukowe” metody i środki do walki z przestępczością nie położyły kresu bezprawiu; w dalszym ciągu przybiera ono na sile i nawet przerzuca się z ośrodków wielkomiejskich na spokojne niegdyś tereny wiejskie. Powietrze i woda są skażone zanieczyszczeniami. Niektórzy winią też naukę o to, że istnieją dziś rakiety wyposażone w potworną siłę rażenia, wycelowane w największe miasta świata.
W tej sytuacji obecnie, w drugiej połowie lat siedemdziesiątych, poniektórzy z dotychczasowych orędowników nauki nie obnoszą się już tak śmiało ze swoim przekonaniem, że prowadzi ona tylko w dobrym kierunku. Gotowi są przyznać, że sprawiła sporo dobrego, ale o wiele za dużo złego. Wszystkie ujemne strony nauki w gruncie rzeczy dają się wszakże sprowadzić do jednej głównej, czyli podstawowej słabości. Nie jest ona niczym nowym, tylko wobec dzisiejszych problemów świata po prostu bardziej rzuca się w oczy.
Na to podstawowe niedociągnięcie wskazano w biblijnej Księdze Joba, napisanej przeszło 3400 lat temu. Już wówczas Job zwrócił uwagę na usilne dążenie człowieka do wiedzy i na jego pomysłowość, ujawniającą się między innymi w penetrowaniu wnętrza ziemi, aby wyszperać jej bogactwa. Czego tu jednak zdaniem Joba brakowało? Czytamy:
„A mądrość gdzie bywa znaleziona? i gdzie jest miejsce rozumu?” — Joba 28:12, Wk.
Prawdziwa mądrość — tego czynnika brakowało i nadal brakuje nauce. Potrzeba jej właściwego ukierunkowania. Milton Katz z Uniwersytetu Harvardzkiego wyraził to następującymi słowami: „Szkopuł nie tkwi w samej wiedzy technicznej. Bieda raczej z tym, jak z wypracowanej techniki korzystać”.
Mądrość — lub inaczej umiejętność korzystania we właściwy sposób z tego, co nauka odkryła — musi mieć swe źródło poza samą nauką. Czy wysiłki naukowców zmierzające do rozwiązania problemów ludzkości świadczą o tym, że znaleźli ową mądrość? Zapoznaj się z faktami i sam je osądź.
ROZWIĄZYWANIE PROBLEMÓW WYMAGA TRZEŹWEGO MYŚLENIA
Przede wszystkim sama logika narzuca stwierdzenie, że gdy się chce rozwiązać jakiś problem, trzeba osobiste zapatrywania i uprzedzenia odsunąć na dalszy plan. Nie może być co do tego wątpliwości. Ale to wymaga pokory.
Biblia wypowiada się na ten temat w Księdze Przysłów 11:2: „Przyszła wyniosłość — przyszła i hańba; u ludzi skromnych jest mądrość”. Hebrajskie słowo przetłumaczone tu jako „ludzie skromni” nawiązuje poniekąd do „krycia się”, to jest do trzymania się raczej w cieniu. Nie znaczy to wcale, iż człowiek skromny lekceważy sobie problemy. Usiłuje natomiast zgłębić, gdzie tkwi ich istota. Człowiek taki nie szuka rozgłosu ani bogactwa i nie usiłuje z samolubstwa trzymać się kurczowo jakiegoś stanowiska.
Trzeba przyznać, że wielu naukowców rzetelnie stara się tak właśnie postępować. Nieraz poświęcają nawet własne życie, by odkryć prawdę. Kiedy się jednak czyta literaturę naukową, siłą rzeczy rzuca się w oczy fakt, iż często daje o sobie znać ciasny dogmatyzm, ze względu na ambicję prezentowany z namiętnym, jakby religijnym zapałem. Robert K. Merton pisał na ten temat w wiosennym wydaniu periodyku American Scientist z 1969 roku:
„Faktem jest, że prawie wszyscy ci, którzy zajmują niepodważalne miejsce w panteonie nauki — Newton, Kartezjusz, Leibniz, Pascal bądź też Huggins, Lister, Faraday, Laplace czy Davy — podejmowali niesłychane wysiłki dla zapewnienia sobie pierwszeństwa [to znaczy, żeby jako pierwsi dokonać pewnych odkryć] i podania tego do publicznej wiadomości. (...) Niekiedy (...) pragnienie uznania występuje z taką siłą, że wymyka się spod kontroli. Wyradza się w niepohamowaną żądzę zdobycia poklasku”.
„Skromność” nie była dominującą cechą w dziejach nauki. O wiele więcej było tego, co przysłowie biblijne nazywa „wyniosłością”. W rezultacie nauka okryła się w pewnej mierze „hańbą”.
GDZIE TROSKA O INNYCH I CHĘĆ WSPÓŁDZIAŁANIA?
Mądrość powinna się też oczywiście przejawiać w szczerym zainteresowaniu tymi, których dręczą jakieś kłopoty. W Księdze Przysłów 8:22-31 uosobiona „mądrość” mówi: „Co lubiłam, to rzeczy związane z synami ludzkimi” (NW). Prawdziwa mądrość nie zapomina o cudzych potrzebach, ale z przyjemnością niesie pomoc.
Czy nauka wzoruje się na tym szlachetnym modelu?
Problemy z wyżywieniem występują głównie w krajach tropikalnych, natomiast badania naukowe prowadzi się przede wszystkim nad uprawami dostosowanymi do stref umiarkowanych. W gruncie rzeczy aż 98% zakładów badawczych i hodowlanych znajduje się w krajach rozwiniętych, przy czym placówki te nastawione są na rozwiązywanie własnych problemów. Dwie trzecie świata muszą „radzić sobie” z wyposażeniem przeznaczonym dla innych upraw.
Jakie są tego następstwa? Brytyjski uczony, lord Ritchie-Calder, przypomina: „Dajemy krajom zacofanym traktory, z którymi nie wiedzą, co począć, i których nie mają gdzie remontować. Powinniśmy się raczej skoncentrować na współpracy technicznej. (...) Zamiast traktować Eskimosów jak eksponaty muzealne i udawać się na Arktykę z gotowymi planami, powinniśmy nawiązać z Eskimosami partnerskie współdziałanie”.
Obstawanie przy tym, że istniejące problemy można rozwiązać tylko jednym sposobem — na przykład „zachodnimi metodami naukowymi” — już nieraz pogarszało i tak groźną sytuację. W ostatnich latach dotkliwy głód nawiedził Afrykę, a zwłaszcza obszary Sahelu. Doprowadziło do tego wiele czynników. Ale czy nauka okazała się w tym wypadku pomocna? W pewnym artykule, wydrukowanym w czasopiśmie Science, powiedziano: „Nauka i technika Zachodu (...) w zasadzie przyczyniły się znacznie do tego spustoszenia. (...) Kiedy ludy Sahelu, zachowując postawę konserwatywną, sprzeciwiały się zmianom zalecanym przez zachodnich ekspertów, często miały po temu uzasadnione powody. (...) Tylko niewiele wypadków interwencji Zachodu w sprawy Sahelu okazało się na dłuższą metę korzystnymi dla mieszkańców”.
Brak prawdziwej troski o drugich i chęci do współpracy z nimi spowodował, że nauka jeszcze w inny sposób przysporzyła kłopotów. Często lekceważono ostrzeżenia o grożącym załamaniu w dziedzinie wyżywienia, komunikacji, budownictwa mieszkaniowego bądź zaopatrzenia w energię. A te właśnie problemy osaczają obecnie ród ludzki w coraz większym stopniu.
Oczywiście nie znaczy to, jakoby poszczególny człowiek lub grupa ludzi mogli dokładnie przewidzieć, co stanie się w przyszłości. Mimo to w obliczu rozsądnych przestróg zawsze warto przedsięwziąć odpowiednie środki ostrożności. Kiedy zagraża kryzys, konieczne jest działanie. Tymczasem raz po razu okazuje się, że nauka w najlepszym wypadku potrafi dopiero po szkodzie podejmować przeciwdziałanie. „Przezorny, widząc niebezpieczeństwo, ukrywa się”, powiedziano w Biblii, a następnie dodano: „lecz prostaczkowie idą naprzód i ponoszą szkodę” (Prz. 22:3, NP). Miliony cierpią i ponoszą szkody dlatego, że świat nauki nie lubi przezorności i nie przedsiębierze w porę rozumnych środków zaradczych.
Jasne więc, że nauka jako taka nie rozwiązuje problemów ludzkich; brak jej koniecznej do tego prawdziwej mądrości. Ale czy to ma znaczyć, iż człowiek bogobojny powinien być wrogo usposobiony wobec nauki?
ZRÓWNOWAŻONY POGLĄD NA NAUKĘ
Chrześcijanin docenia rzetelną wiedzę i odkrycia naukowe. Ma jednak taką wyższość nad innymi, że jego sposobem myślenia kieruje prawdziwa mądrość. Nadania właściwego kierunku nie może się spodziewać od innego człowieka. Zdawał sobie z tego sprawę wspomniany już prawy mąż, Job. W natchnieniu od Boga oświadczył on, że nawet uczonym nie dostaje mądrości, i przy tym właśnie postawił pytanie:
„A mądrość gdzie bywa znaleziona?” Następnie sam odpowiedział:
„Oto bojaźń Jehowy — to jest mądrość, a odwracanie się od złego to rozum”. — Joba 28:1-28, NW.
Co daje uwzględnienie kierownictwa Bożego w rozważaniach nad sprawami natury naukowej? Korzyści są bardzo duże: ułatwione jest pokonanie problemów, jakie się wyłaniają w życiu.
Dobrą ilustracją tego może być pewne wydarzenie z czasów starożytnych. Król Babilonu rozkazał, aby sprowadzono do niego młodzieńców spośród zabranych do niewoli Żydów, aby ich poddać specjalnemu wychowaniu. Jacy to mieli być młodzieńcy? Według Księgi Daniela 1:4 należało wybrać „obeznanych z wszelką mądrością, posiadających wiedzę i obdarzonych rozumem”. Wspomniana tutaj „wiedza” to nie naiwne wiadomości astrologiczne i magiczne oparte na ówczesnych poglądach filozoficznych oraz religijnych. Starożytni Żydzi nie byli ignorantami w zakresie podstawowych zasad astronomii, chemii itd., a też nie dawali się omamić pseudonauce panującej w Babilonie.
Szeroko znana była ich mądrość i wysoka moralność, znajdujące wyraz w ich literaturze, architekturze, wiedzy przyrodniczej, rolniczej i w innych dziedzinach nauk stosowanych. „Pod wieloma względami”, pisze w odniesieniu do Żydów komentator Albert Barnes, „bez wątpienia znacznie wyprzedzali Chaldejczyków [Babilończyków] i prawdopodobnie chaldejski monarcha zmierzał do spożytkowania ich wiedzy”.
Podobnie dzisiaj prawdziwi chrześcijanie mają zrównoważony pogląd na wiedzę akademicką i dobrze na tym wychodzą. Nie dają się zwieść rzekomo naukowym poglądom, które często opierają się bardziej na osobistych przekonaniach niż ustalonych faktach. Karl Popper, zgłębiający filozofię nauki, przyznaje: „Nauka nie jest systemem pewnych, niezbitych twierdzeń; (...) my nie wiemy; możemy tylko zgadywać. A zgadywanie ma charakter nienaukowy, metafizyczny (...)”. Jeszcze dziś aktualne jest to, co chrześcijański apostoł mądrze poradził Tymoteuszowi; zalecił mu mianowicie, żeby się trzymał z dala od „pustej mowy i sprzecznych twierdzeń błędnej, rzekomej nauki”. — 1 Tym. 6:20, NP.
Mądrość Boża zawarta w Biblii umożliwia prawdziwym chrześcijanom właściwą ocenę wartości wszelkich materiałów noszących miano naukowych. Kiedy więc na przykład jakiś uczony mówi o zreformowaniu i poprawieniu systemu rzeczy obecnie panującego na świecie, prawdziwy chrześcijanin nie daje się zwieść. Wie z Biblii, że „świat przemija”, a przy tym różne dowody świadczą o bliskości jego końca. Nastanie po nim nowy system — zaprojektowany przez Boga — w którym wszelka wiedza, w tym też wiedza naukowa, będzie użyta dla dobra człowieka i ku chwale Bożej. — 2 Piotra 3:7-13; 1 Jana 2:15-17, NP.
Całkiem słusznie można się spodziewać po Bogu, że pomoże w rozwiązaniu problemów ludzkości. Z jakiej racji? Pomyślmy: czyż większość poważnych problemów, wobec których stoi nauka, nie wymyka się jej spod kontroli? Nie ulega to wątpliwości. Przede wszystkim jest związana ze współczesnymi systemami politycznymi i ekonomicznymi. W tej sytuacji chociaż nauka zorganizowała „zieloną rewolucję”, ludzie w dalszym ciągu głodują. Dlaczego? Ponieważ biurokraci w poszczególnych państwach i inni ludzie zainteresowani wyłącznie własnymi korzyściami nie dopuszczają artykułów żywnościowych do rąk głodującej ludności. Naukę nieuchronnie paraliżuje system, w którym działa.
Po drugie wiadomości naukowo stwierdzone są zwykle niekompletne, nawet wtedy, gdy są dokładne. Na przykład w minionych latach nauka w niektórych krajach przyczyniła się do zmniejszenia u ludzi stopy śmiertelności wywołanej chorobami, a to dzięki zastosowaniu silnych leków i DDT, ale nie zapobiegła wymieraniu tych samych ludzi z powodu braku środków do życia. W Egipcie zbudowano tamę asuańską, aby dostarczyć energii elektrycznej i nawodnić kraj. Niemniej przyczyniło się to zarazem do szybkiego rozprzestrzenienia okropnej choroby zwanej bilharcjozą. Tak więc pozorny postęp naukowy na jakimś polu często na innym wyrządza znaczną szkodę. Człowiekowi potrzebna jest dokładna wiedza o całym jego środowisku. A kto ją posiada?
Ten, kto stworzył cały wszechświat, na pewno posiada dostateczną wiedzę z zakresu ekologii ziemskiej i jest w stanie odpowiednio kształtować środowisko. Ponieważ pierwotnie zaprojektował na ziemi skomplikowane systemy wytwarzania żywności, więc najlepiej potrafi naprawić szkody, jakie wywołał człowiek wskutek nieznajomości wzajemnych powiązań między różnymi przejawami życia, i tym samym sprawić, że te systemy znów zaczną funkcjonować dla dobra ludzi. Jego nakreślone w Biblii obietnice co do położenia kresu takim objawom, jak głód i skażenie otoczenia, są zatem w pełni godne zaufania.
Możemy zawierzyć następującym słowom zapowiedzi Boga: „Pan [Jehowa, NW] Zastępów wyprawi wszystkim ludom (...) ucztę z tłustych potraw, ucztę z wystałych win” (Izaj. 25:6, NP). Podobnie możemy spokojnie zaufać Jego oświadczeniu, że postanowił „zniszczyć tych, którzy niszczą ziemię”. — Apok. 11:18.
Istnieje jednak jeszcze jedna okoliczność, dla której warto spoglądać ku Bogu — a nie ku nauce — w nadziei na rozwiązanie problemów ludzkości.
NAUKA NIE ZMIENIA LUDZI — A BÓG TO POTRAFI
Przyczyną wielu kłopotów trapiących ludzkość jest sam człowiek. Nauka nie potrafi naprawdę zmienić ludzi, to znaczy zmienić pobudek ich działania. Pomyślmy choćby o problemie przestępczości. Specjaliści mogą obmyślać specjalne urządzenia mające zapobiegać szerzeniu się przestępczości, ale nie mogą wyrugować złych pragnień zakorzenionych u ludzi, którzy — jeśli tylko są dość sprytni — po prostu znajdują sposób na udaremnienie każdego nowego wynalazku. Ale Bóg stworzył serce człowieka. Czyż nie wie najlepiej, kogo w razie potrzeby usunąć ze społeczeństwa, aby innym umożliwić spokojne życie?
Właśnie na tej podstawie może On nas stanowczo zapewniać, że gdy przeminie obecny system rzeczy, a zapanuje Jego nowy porządek, nie będzie w nim już plagi przestępczości. „Zła czynić nie będą ani zgubnie działać po całej świętej mej górze”. — Izaj. 11:9.
Mądrość, która pochodzi od Boga, może wskazać ludziom, jak właściwie spożytkować osiągniętą wiedzę. Kiedy będziesz studiował Biblię, sam się przekonasz, że ona ci wskazuje, jak należy rozwiązać lub przynajmniej lepiej się zabrać do rozwiązania rzeczywistych problemów, jakie napotykasz każdego dnia. Udzieli ci też godnej zaufania nadziei na przyszłość. Czyż nie zależy ci na takiej pomocy? Na pewno tak. Skontaktuj się ze Świadkami Jehowy; chętnie pomogą ci bliżej poznać tę prawdziwą mądrość Bożą.
[Ilustracja na stronie 13]
CHOCIAŻ TECHNIKA DOSZŁA DO ZDUMIEWAJĄCYCH OSIĄGNIĘĆ, BIBLIA PRZYPOMINA LUDZIOM: „Bojaźń Jehowy — to jest mądrość, a odwracanie się od złego to rozum”. — Joba 28:28, NW.