Aktualne wydarzenia w świetle Biblii
ZANIKAJĄCY WPŁYW RELIGII NA ŚWIECIE
DO NAJBARDZIEJ uderzających cech charakterystycznych naszych czasów należy zanikanie wpływu religii na świecie. Dowodem tego jest chociażby stały spadek liczby osób chodzących do kościoła.
Gazeta The Oregon Journal z 4 marca roku 1972 zamieściła artykuł na temat uczestnictwa w szkółkach niedzielnych. Wprawdzie cztery amerykańskie wyznania religijne wykazały się wzrostem w tym zakresie, niemniej jednak dziesięć z nich miało spadek. „Sytuacja jest właściwie jeszcze gorsza niżby wynikało z tych liczb” — podaje wspomniana gazeta — „gdyż wzrost waha się w granicach od 3000 do 85 000, natomiast spadek od 11 000 do 300 000 osób”.
Brak nadziei na poprawę tego stanu odzwierciedla się w słowach katolickiego kapelana Johna Duryei, który wziął udział w pewnym zebraniu „wszystkich ważnych osobistości” jednej z archidiecezji katolickich w Ameryce, zwołanym w celu przedyskutowania sprawy podniesienia uczestnictwa w nabożeństwach. „Wysunięto kilka propozycji” — oświadczył później. „Doszedłem jednak do wniosku, że nasze poczynania sprowadzają się jakby do przestawiania mebli na Titanicu [tak nazywał się wielki statek pasażerski, który zatonął w 1912 roku po zderzeniu z górą lodową]”. — San Francisco Chronicle z 24 listopada roku 1971.
Zanikająca rola religii zaznacza się też w jej utracie wpływów w kołach politycznych. W wielu wypadkach przyczyna tkwi w fakcie, że duchowieństwo miesza się w sprawy polityczne. Na przykład niedawno temu Mark Partridge, minister administracji terenowej w opanowanej przez białych Rodezji, ostro skrytykował tamtejszy kler. Uskarżał się: „Szkoda, że w ostatnich czasach [duchowieństwo] wyraźnie interesuje się bardziej problemami politycznymi niż moralnymi. (...) Jakże mnie to martwi, że tak często niepotrzebnie i bez odpowiedniego rozeznania wtrąca się do spraw politycznych.” — Rand Daily Mail, Afryka Południowa, 14 marca roku 1972.
Jakiś miesiąc wcześniej londyński Times (z 14 lutego roku 1972) podawał, że prezydent rządzonej przez czarnych Republiki Zair otwarcie nadał misjonarzom i księżom Kościoła rzymskokatolickiego miano „agentów prowadzących działalność wywrotową”. Księżom z archidiecezji Kinszasa zabronił modlić się za kardynała, którego posunięcia ściągnęły nań niezadowolenie rządu.
Zarówno Brazylia, jak i Argentyna, podjęły kroki przeciw wojowniczym przedstawicielom kleru. A w Stanach Zjednoczonych niedawno odbywał się proces sądowy, w którym księża katoliccy byli oskarżeni o działalność antyrządową.
Do czego to wszystko prowadzi? Władze polityczne wyraźnie przybierają wrogą postawę względem religii. W końcu nadejdzie moment, gdy całkowicie zwrócą się przeciw religii świata i ją zniszczą, jak to przepowiedziano w siedemnastym rozdziale biblijnej księgi Apokalipsy.