Szybkie postępy dzieła „czynienia uczniów” w Brazylii
PRZECIĘTNIE co godzinę ktoś w Brazylii staje się ochrzczonym świadkiem Jehowy. Rok temu w okresie dziesięciu miesięcy aż 7170 nowych osób studiujących Biblię zgłosiło się do chrztu na potwierdzenie swego oddania się Bogu. Oznacza to, że przeciętnie każdego dnia w roku ochrzczono prawie 24 ludzi, podczas gdy w roku poprzednim przeciętna ta wynosiła 17 osób!
W roku 1945 dzieło pozyskiwania prawdziwych uczniów Jezusa Chrystusa zaledwie się w Brazylii rozpoczynało. Było tam wtedy tylko 344 aktywnych świadków Jehowy. Dzisiaj jest ich ponad 60 000. Zorganizowani są w 1080 zborach i 250 grupach na oddaleniu. Dzieło ‚czynienia uczniów’ i chrzczenia ich zgodnie z nakazem Jezusa rzeczywiście robi w Brazylii szybkie postępy. — Mat. 28:19.
LUDZIE, KTÓRZY POTRZEBUJĄ POMOCY
Jakże bardzo na czasie jest ta kampania czynienia uczniów! W Brazylii panuje w sprawach religijnych wielkie zamieszanie. Starsi ludzie mówią: „Dawniej wszystko było grzechem. Dzisiaj już nic nie jest grzechem. Nikt nie wie, co właściwie robić”. Powszechnie się słyszy, jak katolicy mówią: „Wierzę w Boga, ale nie lubię księży”. Pewna pani przyjmując literaturę biblijną, oświadczyła: „Odkąd wprowadzono te msze z ‚rock and rollem’, przestałam chodzić do kościoła. Modlę się w domu”.
Spóźnione posunięcie niektórych księży, zmierzające do zniesienia kultu obrazów, jak również obalenie pewnej liczby „świętych” kościelnych przez papieża, oczywiście ma swoje następstwa. W Rio de Janeiro pewna katoliczka powiedziała: „Papież może podawać w wątpliwość, kogo chce, ale ja nadal będę trzymać moje świątki”. A pewien rolnik z Campo Alegre w okolicy Santa Catarina groził publicznie: „Nasz ksiądz zapowiedział, że usunie z kościoła wszystkie obrazy. Ale przecież tylko one nam jeszcze pozostały! Tego dnia, w którym to zrobi, zajmiemy kościół, zedrzemy z niego sutannę i wyrzucimy go z naszego miasteczka”.
W Rio de Janeiro młoda metodystka powiedziała: „W moim kościele dużo mówi się o moralności i miłości, ale jej nie widać w praktyce”. Pewna starsza wiekiem baptystka zapewniła: „Nasz kaznodzieja tylko raz przemawiał z entuzjazmem: wtedy, kiedy zalegających z dziesięciną nazwał złodziejami”. Zniechęcona płaceniem za nic, przyjęła bezpłatne domowe studium biblijne, które jej zaproponowali świadkowie Jehowy.
W Rio Branco, głęboko w amazońskiej dżungli, starsza kobieta, która bardzo nienawidziła świadków i zawsze brzydko ich wyzywała, przypadkowo zobaczyła, jak jej ksiądz wrzucał wizerunki kościelne do kubła na śmieci. Kiedy następnym razem zawitał do niej świadek Jehowy chętnie zgodziła się na prowadzenie studium biblijnego u niej w domu. A gdy zaproszono ją do Sali Królestwa, powiedziała: „Jakże mogłabym tam pójść, skoro im tak nawymyślałam?” Poszła jednak i została przyjęta po prostu jako stara znajoma. Od tego czasu nie opuściła ani jednego zebrania.
POMAGANIE LUDZIOM
Szczególnie w miastach dzieło czynienia uczniów idzie naprzód wielkimi krokami. Na przykład w Sao Paulo jest 130 zborów, przy czym jeden świadek Jehowy przypada przeciętnie na pięciuset spośród sześciu milionów jego mieszkańców. Natomiast na terenach oddalonych wciąż jeszcze żyje dużo ludzi, którzy dopiero czekają na pomoc w poznaniu ‚wszystkiego, co przykazał Jezus’ (Mat. 28:20). Podobnie jak w pierwszym stuleciu naszej ery, silne zbory chrześcijańskie wysyłają kaznodziejów celem głoszenia na terenach oddalonych. Pewien zbór z miasta Salvador w stanie Bahia najpierw wynajął, a później zakupił dom w Irara, miejscowości odległej o jakieś sto pięćdziesiąt kilometrów. Największy pokój wyposażono w sześćdziesiąt krzeseł, a w innych pomieszczeniach ustawiono dziesięć łóżek; dodatkowo przywieziono też trzydzieści sienników. Co tydzień grupa świadków Jehowy przyjeżdża do Irara, aby prowadzić na miejscu studia biblijne z osobami zainteresowanymi; co jakiś czas wybiera się tam cały zbór. Na jednym z ostatnich wykładów publicznych obecnych było 110 osób. Już jedenaście osób miejscowych głosi dobrą nowinę, przy czym niektórzy z nich są nawet ochrzczeni. Są też ludzie, którzy chętnie pokonują po dwadzieścia i więcej kilometrów, byleby przybyć tam na zebranie.
W jednym tylko miesiącu kwietniu ubiegłego roku świadkowie Jehowy spędzili 961 819 godzin na pomaganiu innym do poznania i przestrzegania przykazań Pana Jezusa. Wiele z tych godzin poświęcono na prowadzenie 53 591 studiów biblijnych z osobami zainteresowanymi. Rozpowszechniono również 632 650 egzemplarzy czasopism Strażnica i Przebudźcie się! W wielkiej mierze ułatwiają one ludziom uświadomienie sobie swoich potrzeb duchowych.
Spora liczba świadków Jehowy, widząc potrzebę niesienia innym pomocy w poznawaniu nakazów Chrystusa, poświęciła więcej niż dotąd czasu na dzieło czynienia uczniów. Tak na przykład w kwietniu ubiegłego roku prawie sześć procent spośród 62 740 głosicieli pracowało pełnoczasowo. 829 misjonarzy i pionierów specjalnych ofiarowało tej służbie 150 godzin w stosunku miesięcznym. 1635 świadków Jehowy poświęciło w kwietniu od 75 do 100 godzin na publiczne nauczanie z Biblii; dalszych 1200 osób, pracując w charakterze pionierów stałych, spędzało po 100 lub więcej godzin w pracy misyjnej.
Połączone wysiłki wszystkich świadków Jehowy w Brazylii przyczyniły się do ogromnego rozpowszechnienia literatury biblijnej w ciągu dziesięciu miesięcy minionego roku służby: wręczono ludziom 350 000 Biblii i oprawnych podręczników biblijnych oraz zdobyto ponad 40 000 nowych prenumerat na czasopisma Strażnica i Przebudźcie się!
CZYNIENIE UCZNIAMI LUDZI WSZELKIEGO POKROJU
Bardzo różni ludzie stają się uczniami. Pewna młoda jeszcze kobieta w Campo Alegre, w stanie Santa Catarina, która przez dziesięć lat była „prawą ręką” księdza, zainteresowała się naraz dobrą nowiną o Królestwie. Ksiądz na łożu śmierci przyznał się jej: „My wiemy, że jesteśmy w błędzie, ale już za późno, żeby wszystko zmienić”. Teraz jest ona gorliwym świadkiem Jehowy.
Niejedni ludzie z dużym nakładem wysiłku szukają społeczności prawdziwych naśladowców Chrystusa. Pewien mężczyzna z Indaiatuba w okolicach Sao Paulo przebył daleką drogę w celu odnalezienia biura oddziału Towarzystwa w Rio de Janeiro, lecz na miejscu dowiedział się tylko, że przeniosło się ono pod inny adres. Wobec tego starał się szybko natknąć gdzieś na najnowsze wydanie czasopisma Przebudźcie się!, słusznie się spodziewając że znajdzie tam nowy adres. Kiedy odwiedził to biuro i zaopatrzył się w literaturę, zapomniał spytać o adres Sali Królestwa bliżej swego miejsca zamieszkania. Na próżno dowiadywał się na policji, u kolegów w pracy i gdzie indziej. W końcu zdobył poszukiwany adres przez urząd telefonów. Kiedy już odnalazł Salę, tak się złożyło, że duża tablica informująca o zebraniach była akurat zdjęta w celu odnowienia. Czekał jednak tak długo, aż pojawił się ktoś ze świadków Jehowy. Od tego czasu przychodzi regularnie, a po trzech tygodniach zaczął brać udział w dziele czynienia uczniów.
W Cabedelo, stan Paraiba, świadek Jehowy natknął się w pracy od domu do domu na mężczyznę, który praktykował kult wudu. Świadek od razu zauważył różne spirytystyczne wizerunki na ścianach jego domu oraz duży ołtarz, także pełen wizerunków. Rozpoczęto jednak studium biblijne i rozważono temat: „Wielbienie Boga ‚w duchu i w prawdzie’”. Po studium dany mężczyzna oświadczył, że postanowił trzymać się nauk biblijnych. Zniszczył nawet jeden z wizerunków, aby — jak sam powiedział — „zobaczyć, co się stanie”. W następnym tygodniu omawiano temat: „Uwolnij się od wszelkiej formy spirytyzmu”. Po studium zainteresowany zapowiedział, że przy następnej wizycie z pomocą świadka Jehowy zniszczy resztę wizerunków. Ale kiedy za tydzień świadek przybył na następne studium, było już po całej robocie. Teraz mężczyzna ten pilnie bierze udział we wszystkich zebraniach miejscowych świadków Jehowy.
Jednej młodej głosicielce pełnoczasowej odmówiono wejścia do hotelu w celu odwiedzenia jego mieszkańców. Wyraźnie rozdrażniony portier nie pozwolił jej nawet zostawić dla nich czasopism. Kiedy się go zapytała, co ma przeciw świadkom Jehowy, odpowiedział: „Pani mnie nie zrozumiała. Prawda jest po waszej stronie. Wszystko, co napisano w tych czasopismach, jest słuszne. Ale one są po prostu za dobre dla tych ludzi. Wszystkie pisma, które pani ostatnim razem zostawiła, pozbierałem z kubłów na śmieci i trzymam je w domu”. Chętnie zgodził się na prowadzenie studium biblijnego w jego mieszkaniu.
W Brazylii uczniami stają się przedstawiciele różnych warstw społecznych. Większość z nich to ludzie prości, ale przecież właśnie ci w religiach fałszywych stanowili jeszcze najlepszy element (1 Kor. 1:26-29). Na ostatnim zgromadzeniu okręgowym pod hasłem: „Pokój na ziemi”, przeprowadzonym w Fortaleza, w stanie Ceara, wśród kandydatów do chrztu znajdowało się na przykład sporo gospodyń domowych, rybak, tkacz, mechanik, szewc, urzędnik, radiotelegrafista, były marynarz, nauczyciel, student uniwersytetu i chemik.
DOCENIANIE ZEBRAŃ ŚWIADKÓW JEHOWY
Rozumiejąc potrzebę spotykania się w większym gronie celem studiowania Słowa Bożego, świadkowie Jehowy w Brazylii nie szczędzą wysiłków na przygotowanie odpowiednich miejsc zebrań. W mieście Salvador, w stanie Bahia, dwa zbory korzystały wspólnie z jednej sali, co okazało się sytuacją niedogodną. Odpowiedzialni przedstawiciele tych zborów zachęcili świadków do zebrania zasobów materialnych, choćby przez sprzedaż zbytecznych przedmiotów. Wydobyto więc z kufrów i rozmaitych innych miejsc różnego rodzaju artykuły; między innymi znalazły się welony ślubne, suknie, garnitury, złom żelazny, figurki antyczne i tym podobne rzeczy. Za fundusze uzyskane z ich sprzedaży wybudowano piękną nową Salę Królestwa.
Frekwencja na zebraniach w Salach Królestwa jest w Brazylii często o sto procent wyższa od liczby miejscowych świadków. Na szesnastu zgromadzeniach okręgowych było dwa lata temu ogółem 114 927 osób. Doroczne obchodzenie Wieczerzy Pańskiej także wyróżnia się dużą liczbą przybyłych. W ubiegłym roku zbór w Fortaleza, składający się z 85 głosicieli, zanotował 285 obecnych na Wieczerzy. Daleko na południu kraju, w Rio Grande, zbór liczący 110 świadków miał obecnych 345 osób; inny zbór z 45 świadkami miał 195 obecnych. Ogólna liczba obecnych na Wieczerzy Pańskiej urosła do 164 436 — na jednego świadka Jehowy przypadały prawie dwie osoby postronne!
Wobec takiego stanu rzeczy czasopismo Realidade zamieściło ośmiostronicowe sprawozdanie o społeczności świadków Jehowy, gorliwie pozyskującej uczniów Chrystusa, w którym to artykule stwierdza się: „Mają doskonałą organizację (...) nie są samolubni: wiedzą, że świat zmierza ku końcowi, i chcą, żeby wszyscy zostali zbawieni” — a przynajmniej wszyscy ci, którzy miłują prawdziwego Boga i szukają Jego sprawiedliwości. Naprawdę, dzieło czynienia uczniów robi w Brazylii olbrzymie postępy.