Sumienna mała głosicielka
Chrześcijańscy rodzice są głęboko zainteresowani duchową pomyślnością swych dzieci. Z miłości do nich zaprawiają je od dzieciństwa w czystym wielbieniu Boga. Poniższe przeżycie rodziców pewnej małej dziewczynki daje poznać, w jakiej mierze dzieci korzystają z takiego ćwiczenia:
„Pewnego dnia rano po śniadaniu moja najmłodsza córeczka weszła do kuchni z torbą na czasopisma i dwiema osobistymi Bibliami dzieci, oświadczając: ‚Mamusiu, wychodzę głosić od domu do domu’. Dzieci nasze często bawią się w prowadzenie studiów biblijnych, udział w zebraniu na Sali Królestwa i przeprowadzanie pokazów wręczania komuś czasopisma w trakcie głoszenia od domu do domu. Żona więc pochwaliła córkę i kazała jej nie wychodzić poza podwórko.
„Po niedługiej chwili żona moja zauważyła, że najmłodszej dziewczynki nie ma na podwórku wśród innych dzieci. W przekonaniu że wyszła na ulicę, zawołała ją, ale mieszkająca obok sąsiadka otworzyła drzwi i powiedziała: ‚Pani córeczka była tu u mnie jakieś dziesięć minut temu, mówiąc, że jest misjonarką; chciała wiedzieć, czy może sobie życzę Biblię’. Najwidoczniej nie mogąc dosięgnąć zapasów literatury, jakie mamy w domu, poradziła sobie inaczej i użyła osobistych egzemplarzy Biblii.
„Żona teraz zdała sobie sprawę z tego, iż córka się nie bawiła, tylko naprawdę wyszła głosić. Idąc ulicą spotkała kobietę pracującą na swym podwórku, która potwierdziła, że nasza córka do niej wstąpiła. Powiedziała: ‚Tak, pani córeczka zaszła do mnie i spytała, czy wiem, kto to jest Jehowa Bóg. Kiedy odparłam, że wiem, zaproponowała mi Biblię’. Później inna gospodyni potwierdziła, iż żona jest na właściwym tropie, gdyż powiedziała, że córka była u niej, mówiąc, iż wykonuje pracę Pańską.
„Nasza aktywna mała głosicielka najwidoczniej zastanawiała się trochę nad pouczeniami co do słuchania we wszystkim najpierw Jehowy. Wpajamy to naszym dzieciom, często zadając im na przykład takie pytanie: ‚Kogo byście posłuchały, gdyby Jehowa kazał wam coś uczynić, a tatuś kazałby zrobić coś innego?’ Odpowiadają wtedy: ‚Zrobiłybyśmy to, co każe Jehowa’. Zaszczepia to w ich małych serduszkach pragnienie służenia Jehowie i skłonność do kierowania się Jego wolą. Nasza mała głosicielka zauważyła, że Jehowa każe iść i głosić, podczas gdy mamusia i tatuś mówią, żeby zostać na podwórku. Ponieważ na podwórku nie ma dużo ludzi, z którymi by należało rozmawiać, więc uczyniła to, co jej zdaniem mogło się spodobać Jehowie, i w najlepszej intencji sobie wyszła. Żona zdążyła się już poważnie zmartwić, gdyż mieszkamy przy ruchliwej ulicy. Do poszukiwań przyłączyli się ciocia i wujek. Nie udało im się jej odnaleźć, więc powrócili do domu z postanowieniem zawiadomienia policji.
„Kiedy doszli do wjazdu na nasze podwórko, oczom ich ukazała się cierpliwie i spokojnie czekająca właśnie moja mała córeczka. Ostatecznie przecież spełniła to, o czym wiedziała, że Jehowa wymaga, i przyszła z powrotem do domu. Gdy wróciłem z pracy, została oczywiście ukarana, ale udzieliłem jej też zachęty, żeby nie stłumić jej gorliwości. Porozmawiałem z nią i starannie wytłumaczyłem, żeby nigdy nie wychodziła sama, gdyż mogłaby się znaleźć w niebezpieczeństwie ze względu na swój wiek. ‚Ależ tatusiu, ja wcale nie byłam sama’ — odparła szczerze.
„‚Nie byłaś sama?’ — spytałem.
„‚Nie, bo widzisz, był ze mną Janek, i ja mu pokazywałam, jak się chodzi od domu do domu’ — powiedziała uradowana. Dla owego Janka musiało to być zupełnie coś nowego, ponieważ pochodzi z katolickiej rodziny. Pomimo swego młodziutkiego wieku nasza córeczka chciała służyć Jehowie i nawet zaprawiała do tego kolegę. Teraz już rozumie, że zawsze powinna iść w czyimś towarzystwie, ponieważ właśnie ukończyła piąty rok życia”.