Obserwujemy świat
„Z Kościoła wykluczonoby najpierw Jezusa”
W związku z szeregiem urządzonych w Siegen (NRF) kontrowersyjnych wykładów i dyskusji teologicznych znani profesorowie teologii przedstawili swój stosunek do wiary chrześcijańskiej. Jak doniosła „Siegener Zeitung”, dla prof. Mezgera z Moguncji „wiara nie jest więc czymś oczywistym, ale raczej ciągłe wątpliwości i niepewności zepchnęły ją w dziedzinę ‚szukania Boga’ (...) Dla praktycznego teologa Mezgera wiara w Boga nie polega już na obstawaniu przy dawno wyblakłym biblijnym obrazie świata, lecz musi wypływać z rzeczowo-racjonalnego rozeznania naszej rzeczywistości”. Również na temat referatu teologa katolickiego i pedagoga religijnego, prof. Hubertusa Halbfosa czasopismo „Siegener Zeitung” wyraziło pogląd: „Halbfos tak się zapalił swoją krytyką kościoła i tradycyjnej teologii, że oświadczył: ‚Gdyby dzisiaj żył Jezus, najpierw jego wykluczonoby z Kościoła’”.
Porzucone kościoły
Specjalny raport z Paryża zaszokował wielu, ujawnił bowiem, że we Francji około 18 000 kościołów i kaplic już porzucono lub pozostawia się je na pastwę losu. Według ukazującej się w Toronto gazety „Star” liczba ta zdaje się wskazywać, że „jeżeli nie nastąpi szybka interwencja władz religijnych i świeckich, to w stosunkowo niedalekiej przyszłości może dojść do zamknięcia bądź zdewastowania mniej więcej połowy miejsc kultu we Francji”.
Pewien komentator religijny powiedział: „Kościoły jeszcze tyle nie ucierpiały od czasów wojen religijnych z XVI wieku”. Cierpią z powodu lekceważenia, spadku frekwencji i braku funduszów, oraz ze strony wandali szukających cennych antyków. Również niektórzy proboszczowie sprzedają meble, wazony, dywany, kandelabry i żyrandole w celu zdobycia funduszów na ulepszenia w swoich kościołach.
Młodzież odwraca się od kościoła
Większość młodych nie chce dziś wiązać się z kościołem. Na taką tendencję wskazują wyraźnie wyniki ankiety przeprowadzonej w Essen (NRF), o których pisze „NRZ” w wydaniu z 30 lipca 1970: „W Essen katecheta Otto Seeber stwierdził na podstawie wyników ankiety rozpisanej wśród 2500 uczniów szkół zawodowych, że zaledwie 7% zapytanych chodzi do kościoła regularnie, 45% — rzadko, a 47% — nigdy. Jeszcze bardziej ponure są prognozy ogłoszone niedawno przez dyplomowanego psychologa Waltera Schneidera z uniwersytetu w Kolonii: ‚W roku 1980 w najlepszym wypadku najwyżej 35% młodych obywateli Republiki Federalnej będzie mieć jakieś powiązania z kościołem. Dziesięć lat później będzie ich tylko jakieś 5 do 8%’”.
Potwierdzeniem tych wniosków są dalsze alarmujące wiadomości opublikowane w „Westdeutschen Allgemeinen Zeitung”: „W zachodnioberlińskich gimnazjach 40% uczniów wyznania ewangelickiego i ponad 15% uczniów wyznania katolickiego wypisało się z lekcji religii. (...) W Szlezwiku-Holsztynie w niektórych miejscowościach liczba pozostałych uczniów jest tak mała, że prowadzenie tych lekcji stoi pod znakiem zapytania”.
Proboszcz potajemnie ożenił się z zakonnicą
Poważne trudności wynikły we francuskiej archidiecezji lyońskiej, kiedy Joseph Berthet, proboszcz z Valux en Velin, bez wiedzy swych władz kościelnych potajemnie wziął ślub w urzędzie stanu cywilnego z zakonnicą Marie Guillaume. Ten 55-letni proboszcz przedstawił się w urzędzie stanu cywilnego jako „urzędnik”, a jego narzeczona, która przedtem pracowała w szpitalu, jako „niańka”. Urzędnik stanu cywilnego bez sprzeciwu dokonał ceremonii zaślubin. Natomiast arcybiskup lyoński, kardynał Renard, nie zgodził się na ten krok i zażądał, żeby Berthet natychmiast opuścił plebanię, na którą powrócił po zawarciu związku małżeńskiego. Proboszcz stanowczo odmówił złożenia swego urzędu i w żadnym wypadku nie chce zrezygnować z wykonywania swego zawodu. Po wyprowadzeniu się z parafii dwóch innych księży Joseph Berthet, którego żona spodziewa się dziecka, sam mieszka na plebanii. Bez przerwy pełni urząd kapłański.
Podobizna młodego Mao w Watykanie
Według pewnego doniesienia prasowego z grudnia 1969 kilku dziennikarzy dokonało ciekawego odkrycia w watykańskim salonie prasowym. W odległości zaledwie paru metrów od portretu papieża Pawła VI wisi na ścianie podobizna chińskiego przewodniczącego partii Mao Tse-tunga. Przedstawiono go na niej w długiej sukni podobnej do tuniki. Widocznie w Watykanie uważano, że obraz przedstawia jakiegoś duchownego. Zapytany o to rzecznik Watykanu monsignore Fausto Vallaine odpowiedział: „Co tu dużo mówić? Obraz przesłano nam w darze. Powiesiliśmy go. To wszystko”. Ofiarodawca jest nieznany. Nie wiadomo jeszcze, co będzie z tym obrazem.
Papież skarży się na wygodnictwo w dziedzinie wiary
Podczas jednej z cotygodniowych zbiorowych audiencji w Watykanie papież Paweł VI skorzystał z okazji, żeby wyrazić ubolewanie z powodu wygodnictwa współczesnych ludzi w dziedzinie wiary chrześcijańskiej. Jego zdaniem prawda wiary przechodzi obecnie niepokojący kryzys. „Ta prawda wiary”, powiedział papież, „jest dzisiaj bardziej niż kiedykolwiek przedtem kamieniem węgielnym, na którym powinniśmy budować swoje życie. Dla teraźniejszej mentalności zdaje się to już być nie do przyjęcia”. Wiele ludzi przejmuje tylko to, co dla nich jest wygodne i przyjemne. Prawda religijna zniknęła z ich życia. Głowa kościoła katolickiego dodała jeszcze: „Zamknęli oczy i oślepli, a przy tym śmią twierdzić, że ich ślepota oznacza śmierć Boga”.
Watykan ułatwiał ucieczkę nazistom
Teresa Stangl oświadczyła na rozprawie sądowej w Duesseldorfie, że po drugiej wojnie światowej Watykan pomógł „bardzo wielu” nazistom uciec do Ameryki Południowej. Skazanego niedawno na karę dożywotniego więzienia Franza Paula Stangla sąd uznał winnym wymordowania „co najmniej 400 000” ludzi w obozach śmierci w Treblince i Sobiborze. Korespondent czasopisma „The Stars and Stripes” doniósł z Niemiec, iż pani Stangl potwierdziła zeznania swego męża, że uciekł do Syrii na podstawie fałszywych dokumentów dostarczonych mu przez pewnego biskupa watykańskiego. Nie ma w tym nic dziwnego, jeżeli sobie przypomnimy, że Watykan przez całą wojnę honorował konkordat z nazistowskimi Niemcami.
Dzieci narobiły szkody w kościele
W Berlinie Zachodnim dzieci w wieku 10 do 12 lat uszkodziły w pewnym kościele ołtarz, organy i okna, rzucając w nie kamieniami. Porozbijały też szafy oraz szuflady w stołach, a ich zawartość porozrzucały po podłodze. Po wszczęciu dochodzenia przez policję dzieci jeszcze raz wtargnęły do „domu Bożego” i wypróżniły w nawie kościoła gaśnicę przeciwpożarową, zaś na posadzkę rozlały atrament.