BIBLIOTEKA INTERNETOWA Strażnicy
BIBLIOTEKA INTERNETOWA
Strażnicy
polski
  • BIBLIA
  • PUBLIKACJE
  • ZEBRANIA
  • w75/8 ss. 20-22
  • Misjonarze zachęceni do ‚współpracy z Bogiem’

Brak nagrań wideo wybranego fragmentu tekstu.

Niestety, nie udało się uruchomić tego pliku wideo.

  • Misjonarze zachęceni do ‚współpracy z Bogiem’
  • Strażnica Zwiastująca Królestwo Jehowy — 1975
  • Śródtytuły
  • Podobne artykuły
  • ZADANIEM SZKOŁY UMOCNIENIE WIARY
  • Misjonarze nadają rozmach dziełu na całym świecie
    Świadkowie Jehowy — głosiciele Królestwa Bożego
  • Sukcesy w nauce zapewniają powodzenie w służbie misjonarskiej
    Strażnica Zwiastująca Królestwo Jehowy — 1997
  • „Ręka Jehowy była z nimi”
    Strażnica Zwiastująca Królestwo Jehowy — 1989
  • Ochoczy duch przywiódł ich do Gilead
    Strażnica Zwiastująca Królestwo Jehowy — 2001
Zobacz więcej
Strażnica Zwiastująca Królestwo Jehowy — 1975
w75/8 ss. 20-22

Misjonarze zachęceni do ‚współpracy z Bogiem’

SŁOWA apostoła Pawła o ‚współpracy z Bogiem’, zanotowane w Liście 2 do Koryntian 6:1, stały się głównym tematem uroczystości związanej z zakończeniem nauki pięćdziesiątej siódmej klasy szkoły dla misjonarzy, Gilead; uroczystość ta odbyła się 8 września 1974 roku. Wprawdzie klasa kończąca naukę, składająca się zaledwie z dwudziestu pięciu studentów, była najmniejszą do tej pory w Szkole Gilead (bynajmniej nie z powodu braku kandydatów, lecz dlatego, że trzeba było zwiększyć liczbę kwater dla pracowników drukujących Biblie i podręczniki biblijne), ale mimo to krewni i przyjaciele studentów ze Stanów Zjednoczonych, Kanady, Hawajów i Europy wypełnili z tej okazji szczelnie Salę Zgromadzeń świadków Jehowy w Queens, dzielnicy Nowego Jorku. Promowani studenci pochodzili z czterech krajów, a przydziały służby otrzymali do trzynastu krajów.

Głównym punktem programu przedpołudniowego było wystąpienie prezesa Szkoły, N.H. Knorra, który zachęcił absolwentów, by w dziele ewangelizacji przejawiali wielkoduszność, oczywiście nie pomijając też innych owoców ducha Bożego. Okażą się tym sposobem, jak powiedział, współpracownikami Boga, któremu w istocie rzeczy trzeba przypisać rozwój nasienia słowa o Królestwie. — 1 Kor. 3:6.

Nim zabrał głos brat Knorr, zwięzłych rad udzielali wykładowcy Szkoły i nadzorcy z głównego biura Towarzystwa Strażnica. Następnie F.W. Franz mówił o tym, jak pilną sprawą jest teraz dzieło ewangelizacji, gdyż chodzi o to, żeby możliwie najwięcej ludzi uratować przed zagładą w „wielkim ucisku”, który — jak wszystko na to wskazuje — jest obecnie już bardzo bliski. — Mat. 24:21.

Program popołudniowy opracowali i przedstawili sami studenci. Po części rozrywkowej, na którą złożyły się oryginalne melodie z ich krajów ojczystych, absolwenci przedstawili dwa dramaty. Pierwszy był zbiorem krótkich scenek ze starożytności i czasów współczesnych, ukazujących, w jaki sposób niewiasty mogą stosować rady udzielone im przez apostołów Pawła i Piotra (Tyt. 2:2-5; 1 Piotra 3:1-6). Program zakończył się dramatem obejmującym przegląd wydarzeń historycznych z czasów panowania w Izraelu niegodziwego króla Achaba i jego żony Izabeli, z uwypukleniem roli, jaką odegrał w tym okresie prorok Boży Eliasz.

ZADANIEM SZKOŁY UMOCNIENIE WIARY

Zaprawa otrzymana w Szkole Gilead przede wszystkim umacnia wiarę misjonarzy. Kładzie się w niej nacisk na ukształtowanie ogólnego poglądu na zamierzenia Boże, a nie tylko na opanowanie wybranych zagadnień doktrynalnych. Nauka ma na celu utrwalenie w umysłach studentów „wzoru zdrowych słów”, który nam ukazuje cała Biblia. Stanowi on dobry wał ochronny przed ‚grzechem, który tak łatwo nas osacza’, mianowicie przed brakiem wiary (2 Tym. 1:13, NW; Hebr. 12:1, NDb). A praca misjonarska poddaje wiarę poważnej próbie. Ponadto prawdziwi misjonarze działający w imieniu Jezusa Chrystusa muszą być w stanie budować taką silną, niezłomną wiarę u innych.

Wspomniana próba wiary wiąże się często z zupełną zmianą środowiska, którą przeżywa misjonarz, dostawszy się do obcego kraju. Na ogół całkiem nowe dla niego są tamtejsze poglądy na Boga, pojęcia o Biblii, a także zwyczaje, z jakimi się tam na co dzień styka. Ponadto w początkowym okresie życia misjonarskiego istotną sprawą jest nauczenie się miejscowego języka; chodzi przecież o to, żeby być w stanie wyrazić swe myśli w sposób zrozumiały dla ludzi, celem dotarcia do ich serc.

Pewien misjonarz, który spędził w tej służbie dwadzieścia lat, opowiada: „Wprawdzie wiadomości zdobyte w Szkole Gilead okazały się dla nas ogromną pomocą, uważam jednak, iż na wyznaczonych terenach zdołali się utrzymać ci misjonarze, którzy potrafili pokochać ludzi i pragnęli im pomóc. Interesowało ich przede wszystkim dobro innych. Jest to podstawowy warunek, jakiemu musi odpowiadać ktoś, kto pragnie pracować skutecznie na polu misyjnym. Nie ma w tym oczywiście nic zaskakującego, ponieważ takie właśnie usposobienie cechowało Jezusa Chrystusa. Przyszedł na ziemię jako doskonały człowiek, a obracał się codziennie wśród ludzi bardzo niedoskonałych. Mimo wszystko powiedziano o nim: „Widząc tłumy ludzi, litował się nad nimi, bo byli znękani i porzuceni, jak owce nie mające pasterza.” — Mat. 9:36.

„To prawda” — dodała żona tego misjonarza. „Z początku prawie cały czas myślałam tylko o tym obcym otoczeniu i zwyczajach, a zwłaszcza o języku. Niekiedy wydawało mi się, że nigdy się go nie nauczę. Ale ludzie sami życzliwie pomagali mi go opanować. Kiedy z czasem nauczyłam się go w stopniu wystarczającym do swobodnego wypowiadania się, poznałam całe mnóstwo sympatycznych osób. Doceniali oni duchową pomoc, jaką mogłam im okazać, i przyjmowali ją z taką gotowością, że na przydzielonym terenie poczułam się naprawdę jak w domu. Nie chciałabym go opuścić, aby powrócić do tego, co kiedyś nazywałam krajem rodzinnym.”

Od czasu, gdy w roku 1943 otworzono Szkołę Gilead, na całym świecie nastąpił ogromny wzrost liczby aktywnych świadków Jehowy. Jednakże na wzrost ten bynajmniej nie składają się wyłącznie ci, którym zdołali pomóc misjonarze. Większość nowych świadków przyłączyło się do szeregów wielbicieli Bożych dzięki wspaniałej pracy swych rodaków, którzy być może po raz pierwszy usłyszeli dobrą nowinę właśnie od misjonarzy, ale którzy gorliwie podjęli tę samą działalność, a ponadto dali też piękny przykład w życiu codziennym, w pracy zarobkowej i wychowywaniu swych rodzin zgodnie ze Słowem Bożym. Zanieśli treść dobrej nowiny także do dalszych miejsc, częstokroć trudniej dostępnych, i pomogli tysiącom ludzi w opowiedzeniu się tak jak oni po stronie prawdy. Widząc te postępy, misjonarze z Gilead czuli się tym bardziej szczęśliwi.

Przejawiła się w tym wszystkim mądrość Jehowy i właśnie Jemu należą się podziękowania za duchową pomyślność i wzrost. Trafnie wyraził się apostoł Paweł, który dużo pracował w charakterze misjonarza: „Ja siałem, Apollos podlewał, lecz Bóg dał wzrost.” — 1 Kor. 3:6.

    Publikacje w języku polskim (1960-2026)
    Wyloguj
    Zaloguj
    • polski
    • Udostępnij
    • Ustawienia
    • Copyright © 2026 Watch Tower Bible and Tract Society of Pennsylvania
    • Warunki użytkowania
    • Polityka prywatności
    • Ustawienia prywatności
    • JW.ORG
    • Zaloguj
    Udostępnij