‛Zmuszony pójść na kompromis’
„Piersi miała obnażone, twarz wymalowaną czerwoną farbą, a na głowie opaskę z piór rajskiego ptaka”. Tak opisuje czasopismo Manchester Guardian Weekly stojącą obok papieża 18-letnią uczennicę, która czytała urywek z Listów apostolskich. Papież celebrował mszę w Papui Nowej Gwinei. Dziewczyna była ubrana na tę okazję według zwyczaju stosowanego niegdyś podczas pogańskiej ceremonii inicjacji. Co więcej, „gdy tubylcy wirowali w tańcu przed ołtarzem, rzucali w powietrze pełne garście żółtego, pomarańczowego i czerwonego proszku na znak radości — ale też dla odpędzenia złych duchów”. Dlaczego kościół katolicki toleruje takie rytuały? „Dobre i złe duchy występujące w tamtejszym światopoglądzie trudno jest wykorzenić z umysłów tubylców”, czytamy dalej w tym artykule. „Katolicyzm jest więc zmuszony od czasu do czasu pójść na kompromis, na przykład w wypadku poligamii oraz niektórych tradycyjnych rytuałów”. Czy jednak prawdziwi chrześcijanie wdają się w takie kompromisy? Apostoł Paweł był innego zdania. Na temat bałwochwalstwa napisał on bowiem całkiem wyraźnie: „‛Odłączcie się’ mówi Jehowa, ‛i przestańcie dotykać nieczystego’” (2 Kor. 6:17).