Nic się nie zmieniło
„Gdyby Chrystus powrócił”, zapytał w pewnym felietonie Sydney J. Harris „czy nie zostałby wkrótce po raz drugi ukrzyżowany?” I dalej: „Czy jednak tym razem zamiast Rzymian albo Żydów nie uśmierciliby go ci, którzy dumnie podają się za chrześcijan?”
Autor nadmienił, że różne dzisiejsze ugrupowania bez wątpienia by Jezusa ‛napastowały, atakowały, karciły, oskarżały, odsuwały od siebie, odrzucały, lekceważyły, pogardzałyby nim i z niego szydziły’. Dodał przy tym: „Ciekawy jestem, jak byśmy dzisiaj patrzyli na tego człowieka i jak byśmy traktowali jego osobliwe, zatrważające i ‛niepraktyczne’ doktryny dotyczące postępowania i współżycia społecznego. Czy uwierzylibyśmy mu i naśladowali go lepiej niż masy ludzkie za jego dni?”
Tego rodzaju pytania pozwalają nam zrozumieć, dlaczego „przy objawieniu się z nieba Pana Jezusa wraz z jego potężnymi aniołami” dojdzie do wywarcia „pomsty na tych, którzy nie znają Boga i którzy nie są posłuszni dobrej nowinie o naszym Panu Jezusie” (2 Tes. 1:7-9).