Czy hipnoza może wspomagać pamięć
Na niedawnym posiedzeniu Amerykańskiego Stowarzyszenia Popierania Postępu Nauk (American Association for the Advancement of Science) pewien ekspert wystąpił z twierdzeniem, że w razie śledztwa policyjnego nie można uważać hipnozy za środek wspomagający pamięć. Martin Orne, profesor psychiatrii na Uniwersytecie Pensylwańskim, zaznaczył, iż co prawda w telewizji często się pokazuje, jak pod wpływem hipnozy ktoś przypomina sobie szczegóły pomocne w ujęciu przestępcy, niemniej jednak w realnym życiu „dowody na to, że dzięki hipnozie może w istotnej mierze poprawić pamięć, okazują się wysoce kontrowersyjne”.
Profesor Orne oświadczył zebranym naukowcom, że w wypadku przypominania sobie czegoś w stanie hipnozy problem polega na tym, iż hipnotyzer może wywrzeć wpływ na obrazy pamięciowe osoby zahipnotyzowanej. „Jeżeli hipnotyzer ma w danej sprawie swoje wyrobione zdanie, to narzuci pamięci tej osoby odpowiednie skojarzenia”. Skutek jest taki — powiedział — że nawet „gdyby w śledztwie wzięto pod uwagę zeznania uzyskane pod hipnozą, (...) w sądzie trzeba by było udowodnić, że nie zmieniono obrazów zanotowanych w pamięci świadka”. Orne jednak podkreślił z naciskiem, że odkąd świadka poddano hipnozie, nie ma już sposobu na wykazanie tego z dostateczną pewnością.
Doniesienia takie winny pobudzić chrześcijanina do starannego rozważenia, czy ewentualna hipnoza nie osłabiłaby jego więzi z Bogiem. Czy wolno na przykład utrzymywać, że ten, kto się poddał hipnozie mogącej bądź co bądź zmienić pamięć nie naruszył przy tym „największego przykazania”, aby ‛miłować Jehowę, swego Boga, całym swoim umysłem’? (Mat. 22:36, 37).