Prawdziwa nagroda za uczciwość
Niedawno temu pewien mieszkaniec New Jersey (USA) znalazł dwa brezentowe worki, które wypadły z samochodu opancerzonego, przewożącego pieniądze. Zawierały one 415 000 dolarów. Zwrócił je towarzystwu transportowemu. Wdzięczny właściciel tego przedsiębiorstwa w nagrodę dał znalazcy 1000 dolarów i zaproponował mu posadę. Ten jednak podobno nie był zadowolony.
Rozgoryczony powiedział: „To nie jest w porządku”. „Za tysiąc dolarów szkoda nawet benzyny, którą przejeździłem, by te worki odstawić”. Według nowojorskiej gazety „Daily News” ów mężczyzna razem z żoną „marzył o tym, by pospłacać długi i by zostało jeszcze trochę gotówki na kupno małego samochodu sportowego”. Człowiek ten wyznał potem: „Gdyby się to powtórzyło, dwa razy bym się zastanowił, czy zwrócić pieniądze. Czuję się tak, jakbym dostał jednego dolara za znalezienie miliona”.
Ale czy ktokolwiek powinien uzależniać swą uczciwość od wysokości nagrody? Czy wewnętrzne zadowolenie i szacunek dla samego siebie, wynikające ze stosowania się do zbożnych mierników oraz pomaganie bliźnim, nie są o wiele więcej warte niż jakakolwiek materialna zapłata? „Czy chcesz być naprawdę bogaty?” — zapytuje Biblia. „Jesteś nim, jeśli bywasz zadowolony i dobry. (...) Ale ludzie, którzy tęsknią do bogactwa, wkrótce zaczynają dla zdobycia pieniędzy popełniać wszelkiego rodzaju niegodziwości, które wychodzą im samym na szkodę i wypaczają ich myśli” (1 Tym. 6:6-9, „The Living Bible”).