Pytania czytelników
● W dwóch „Strażnicach” z rocznika XCVII (numery 18 i 19) jest mowa o Jehowie Bogu jako niebiańskim Małżonku duchowego Izraela. Jak to należy rozumieć wobec słów apostoła Pawła o zborze chrześcijańskim, według których ten zbór jest przyrzeczony w małżeństwo jednemu mężowi, Jezusowi Chrystusowi? (2 Kor. 11:2). Czy nie wprowadza to zamieszania i nie dowodzi sprzeczności?
Przy rozpatrywaniu przenośni biblijnych należy zachować ostrożność, aby ich nie pomieszać, ale każdą z osobna analizować we własnym kontekście. Jehowa Bóg na przykład wspomina o swej wszechświatowej, niebiańskiej organizacji, nazywając ją swoją małżonką. Spotykamy się z tym już w Księdze Rodzaju 3:15 oraz szereg razy w proroctwie Izajasza. Tymczasem czołowe miejsce w tej organizacji zajmuje Jego jednorodzony Syn. Z jednego punktu widzenia Jezus Chrystus jest więc najwybitniejszym członkiem „niewiasty” Bożej, a z drugiej strony jest też pierworodnym wszystkich synów Bożych. Czy zatem mamy mówić, że Bóg poślubił swego jednorodzonego Syna? Nie; trzeba po prostu uważać i nie mylić poszczególnych porównań. Jeżeli patrzymy na sprawę z jednej strony, jest Synem Bożym; jeśli z innej, wchodzi w skład „niewiasty” Bożej.
Tak samo Pismo Święte w odniesieniu do naśladowców Chrystusa używa różnych przenośni, czyli metafor. Są między innymi nazwani jego braćmi (Mat. 25:40; Hebr. 2:17). Biblia wspomina o nich również jako o ciele Chrystusa (1 Kor. 12:27). A dalej mówi o nich, że są przewidywaną „Małżonką Baranka” (Apok. 21:9). Ale gdyby ktoś twierdził, iż Jezus poślubi swoich braci albo własne ciało, byłoby to niewątpliwym pomieszaniem figur retorycznych. Po prostu z jednego punktu widzenia jego naśladowcy przypominają to, a z drugiego — coś innego.
Nie ulega wątpliwości, że Jehowa Bóg opisał samego siebie jako „Męża” cielesnego narodu izraelskiego (Oz. 1:2; 2:18 [16, Gd]). Izrael cielesny jednak był pierwowzorem Izraela duchowego, a stąd wniosek, że można Jehowę również nazywać Małżonkiem duchowego Izraela. Podobnie jak na podstawie Przymierza Prawa zawarł z cielesnym Izraelem związek przypominający małżeństwo, tak „nowym przymierzem” związał się z Izraelem duchowym (Jer. 31:31-33; Hebr. 8:6-12). Odnosi się to tylko do chrześcijan namaszczonych duchem, rozpatrywanych jako naród duchowych Izraelitów.
Natomiast z innego punktu widzenia, jako zbór chrześcijański, są traktowani jako przyszła Oblubienica Chrystusa. Ma to swoje uzasadnienie w tym, że zostaną z nim połączeni, jak jedną całość stanowi mąż i żona, i będą z nim dzielić niebiańską chwałę, jak oblubienica dostępuje królewskich zaszczytów na podstawie pozycji swego małżonka-króla. Zatem traktując 144 000 pomazańców jako naród duchowego Izraela, można powiedzieć, że ich mężem jest Jehowa. Kiedy zaś weźmie się pod uwagę, że stanowią zbór chrześcijański, uzasadnione jest nazywanie tej przyszłej oblubienicy imieniem Chrystusa, tak jak żona nosi nazwisko swego męża.
Warto w związku z tym nadmienić, że Chrześcijańskie Pisma Greckie nie nastręczają żadnego powodu do zamieszania, gdyż nie wspominają nigdzie, by namaszczeni naśladowcy Chrystusa byli w małżeństwie z Jehową. Jest w nich mowa jedynie o tym, iż są przyrzeczeni Jezusowi Chrystusowi. To on jest oblubieńcem „nowego Jeruzalem”, natomiast Jehowa pozostaje Małżonkiem „górnego Jeruzalem” (Gal. 4:26; Apok. [Obj.] 21:2, NP). (Dalsze informacje na ten temat można znaleźć w artykule pt. „Jeruzalem różnie pojęte w Piśmie Świętym”, zamieszczonym w „Strażnicy” nr 9/XCIX, na stronach 18-22).