Życie nie powstało z przypadku
W czasopiśmie Science Digest opublikowany został list kanadyjskiego czytelnika, dotyczący tak zwanej „ewolucji życia”. Jak z niego wynika, w świetle odkryć z dziedziny biologii molekularnej „prawdopodobieństwo powstania życia wskutek przypadku staje się coraz bardziej odległe, jeśli nie wręcz niemożliwe”.
Czytelnik ów dowodzi na przykład, iż nawet gdyby założyć, że ziemia „w stanie pierwotnym” była idealnie wyposażona w obfitość ważnych dla życia aminokwasów, że każda cząsteczka azotu i węgla na ziemi wchodziła w skład bardziej złożonych drobin, a te tworzyły nowe związki chemiczne w najszybszym tempie znanym w chemii — nawet wtedy, jak wskazuje rachunek prawdopodobieństwa, „przez przypadkowe połączenie nie powstałaby ani jedna ze znanych molekuł kwasu dezoksyrybonukleinowego (DNA — budulca żywych organizmów), choćby uwzględniono upływ miliardów lat, jak się to zwykle szacuje. Nie wystarczyłyby na to nawet mgławice skupiające gazy i pyły o masie dwudziestokrotnie większej niż masa słońca. A trzeba też wziąć pod uwagę, że w żywym organizmie potrzeba nie jednej, lecz całych biliardów cząsteczek DNA jednego typu. Cząsteczki te musiały się oczywiście znaleźć w jednym czasie na tym samym miejscu”. Jego wniosek? „Ani teoria o chemicznej ewolucji życia, ani hipoteza o życiu poza ziemią nie ma wiele wspólnego z prawdziwą nauką”.