Czy znika przeszkoda?
Komisja mieszana, złożona z teologów rzymskokatolickich i luterańskich, wydała w Stanach Zjednoczonych oświadczenie, że „prymat papieski” nie powinien być już dłużej traktowany jako „przeszkoda w pojednaniu się” kościołów, które reprezentują.
Wiele ludzi obecnie żyjących nie zdaje sobie sprawy z tego, że oderwanie się protestantyzmu w szesnastym wieku było nie tyle wyrazem odrzucenia pewnych doktryn religijnych, ile przeciwstawieniem się rządom hierarchii kościelnej. Jeszcze w piątym wieku n.e. Leon zwany „Wielkim”, biskup Rzymu, przypisał sobie zwierzchnictwo nad wszystkimi pozostałymi biskupami. Na Soborze Florenckim, który obradował w piętnastym stuleciu, twierdzenie to oficjalnie uprawomocniono ogłoszeniem, że biskup rzymski jest „prawdziwym wikariuszem [namiestnikiem] Chrystusa”, a tym samym „głową całego Kościoła, ojcem i nauczycielem wszystkich chrześcijan, upoważnionym do kierowania Kościołem”. Protestanci w następnym stuleciu wyłamali się spod tak pojętej władzy papieskiej, uznawszy, że nie ma ona żadnego biblijnego uzasadnienia. Wszelkie nadzieje na pojednanie rozwiały się całkowicie, kiedy w lipcu 1870 roku na I Soborze Watykańskim uczyniono następny krok, składając oświadczenie, iż papież jest „nieomylny” w kwestiach doktryny, wiary i moralności.
Jakie więc owa komisja katolicko-luterańska po upływie ponad stu lat proponuje wyjście z impasu? Przede wszystkim pod adresem luteranów kieruje się postulat, żeby uznali prymat papieża w tym sensie, iż jest on „szczególnym sługą Bożym”, obarczonym „specjalną odpowiedzialnością” i symbolizującym ogólnoświatową jedność chrześcijan. Natomiast pod adresem kościoła rzymskokatolickiego kieruje się zalecenie, by zaakceptował luteranów jako samorządny „bratni kościół” w ramach „większej wspólnoty”. A sprawa nieomylności papieża? Otóż zdaniem teologów można by to po prostu pozostawić do „późniejszej decyzji”.
Jedność prawdziwych chrześcijan jest rzeczą zarówno pożądaną, jak i zgodną z Pismem świętym. Nie da się jednak do niej doprowadzić ani drogą układów, ani wzajemnych ustępstw, lecz jedynie przez ścisłe stosowanie się do nauk zawartych w Słowie Bożym. Według Biblii głową zboru lub kościoła chrześcijańskiego nie jest absolutnie żaden człowiek, lecz tylko i wyłącznie Chrystus Jezus. — 1 Kor. 3:11; Efez. 5:23.