BIBLIOTEKA INTERNETOWA Strażnicy
BIBLIOTEKA INTERNETOWA
Strażnicy
polski
  • BIBLIA
  • PUBLIKACJE
  • ZEBRANIA
  • w73/19 ss. 20-22
  • Po trzęsieniu ziemi w Managui

Brak nagrań wideo wybranego fragmentu tekstu.

Niestety, nie udało się uruchomić tego pliku wideo.

  • Po trzęsieniu ziemi w Managui
  • Strażnica Zwiastująca Królestwo Jehowy — 1973
Strażnica Zwiastująca Królestwo Jehowy — 1973
w73/19 ss. 20-22

Po trzęsieniu ziemi w Managui

PODCZAS każdej wielkiej klęski bezradne ofiary są w dużej mierze zdane na pomoc z zewnątrz. Wiele ludzi przejętych troską o bezdomnych, rannych i głodnych z dużą dozą gotowości reaguje na wezwanie dotkniętych nieszczęściem bliźnich. Chrześcijańscy świadkowie Jehowy nie są pod tym względem wyjątkiem. Zdają sobie sprawę z tego, że wspomaganie cierpiących należy do prawdziwego wielbienia (Jak. 1:27). Razem z innymi pilnie starają się pomóc tym, którzy się znaleźli w nagłej potrzebie. Przykładem tego jest pomoc niesiona ofiarom trzęsienia ziemi w Nikaragui.

Skoro tylko wiadomość o straszliwym trzęsieniu ziemi, jakie niedawno obróciło w perzynę Managuę, stolicę Nikaragui, dotarła do sąsiednich krajów, tamtejsi świadkowie Jehowy po prostu natychmiast podjęli starania, by przyjść z pomocą swym chrześcijańskim braciom oraz innym ludziom, którzy na ich pomoc zasługiwali. Wkrótce też samochody osobowe i ciężarowe obładowane żywnością lub odzieżą zdążały w kierunku biura oddziału Towarzystwa Strażnica w Managui.

Oddział Towarzystwa Strażnica w Managui służył za ośrodek, z którego kierowano działalnością głoszenia ponad 1800 świadków Jehowy w Nikaragui. Na szczęście budynek biura oddziału tylko nieznacznie ucierpiał od trzęsienia ziemi, dzięki czemu można w nim było złożyć żywność, odzież i różnego rodzaju sprzęty, a następnie rozprowadzić to wszystko z tegoż miejsca.

Nie minęły dwadzieścia dwie godziny od chwili pierwszego wstrząsu, gdy nadeszła pomoc od świadków Jehowy w Hondurasie. Następnego dnia, to jest w niedzielę, nadzorca oddziału w Nikaragui, L.E. Witherspoon, zwołał zebranie misjonarzy usługujących w Managui, aby omówić sprawę podziału otrzymanego wsparcia. Wkrótce też zaczęła napływać żywność, odzież oraz leki od świadków Jehowy z Kostaryki i Salwadoru. Zaczęto ciężarówkami przywozić wodę z okolic Managui. Tego dnia niezbędnej pomocy udzielono już setkom osób.

W poniedziałek, dnia 25 grudnia, wyznaczono inne punkty składowe, z których ofiarom trzęsienia ziemi rozdzielano potrzebne artykuły, a we wtorek zorganizowano dalsze takie punkty w pobliskich miasteczkach. Do tego czasu większość mieszkańców Managui już opuściła miasto. Tymczasem nadeszły całe tony różnych towarów od świadków Jehowy z Kostaryki, Hondurasu i Salwadoru, a wiele było jeszcze w drodze. Otrzymano również pomoc pieniężną od świadków Jehowy z innych krajów.

Misjonarka pracująca w Hondurasie pisała na temat tej pomocy: „Tutejsi bracia oraz mieszkający w Kostaryce i Salwadorze zebrali całe tony żywności. Nasi bracia wprawdzie są biedni, ale co tylko mogli, to dali z całego serca.” Misjonarka ta pisze dalej: „Dzisiejszy wieczór spędzamy tutaj w biurze [oddziału Towarzystwa Strażnica w Tegucigalpa] na pakowaniu ziemniaków, cebuli i środków piorących w plastikowe torby celem ułatwienia ich rozprowadzenia”.

W samej Managui, szczególnie w śródmieściu, wzmagał się coraz bardziej odór pochodzący od rozkładających się zwłok. Wybuchały pożary. Szerzył się też rabunek. Uznano więc za rozsądne, by ewakuować biuro oddziału Towarzystwa. Przeprowadzka odbyła się w środę, dnia 27 grudnia.

Akcją niesienia pomocy, prowadzoną dotychczas z biura oddziału, zaczęto teraz kierować z nowego miejsca, oddalonego o jakieś dwadzieścia kilometrów na południe od Managui. Świadkowie Jehowy podjęli się tutaj przygotowywania paczek żywnościowych. Ławki z Sali Królestwa przy biurze oddziału posłużyły za stoły robocze i regały magazynowe.

Brat L.E. Witherspoon donosi, że paczki przeciętnie zawierały następujące artykuły: około czterech kilogramów ryżu, dwa kilo fasoli, pół kilo sera, pół kilo smalcu, pół kilo mleka w proszku, półtora kilo ziarna kukurydzy, ćwierć kilo kawy, kilogram cukru, dużą puszkę sardynek, dwie świece, dwa pudełka zapałek, sztabkę mydła i jedną torebkę zupy w proszku oraz najświeższe wydanie Strażnicy i Przebudźcie się! Przygotowano zresztą paczki w dwóch wielkościach: jedne mogły wystarczyć rodzinie liczącej od dwóch do pięciu osób mniej więcej na pięć dni, a drugie przeznaczone były dla rodziny liczącej od sześciu do dziesięciu osób na ten sam okres.

Dla wielu poszkodowanych opuszczenie Managui oznaczało zmianę klimatu z gorącego na chłodny lub nawet zimny. Dlatego dawano także koce tym, którzy ich potrzebowali.

Dnia 29 grudnia działalność świadków Jehowy w zakresie niesienia pomocy przedstawiono zarządowi Towarzystwa Czerwonego Krzyża. Wywarła ona ogromne wrażenie i powtarzano wciąż na nowo: „To przecież i my powinniśmy byli zrobić. Tak właśnie powinniśmy działać”. Ludzie ci byli zdumieni, gdy się dowiedzieli, że świadkowie Jehowy zorganizowali czternaście punktów rozdziału artykułów pierwszej potrzeby na peryferiach Managui oraz że prowadzą listę nazwisk wszystkich rodzin otrzymujących pomoc.

Dyrektor oddziału Czerwonego Krzyża, pan Reinaldo Tapia Molina, wypisał kwit na pół tony ryżu i całą tonę fasoli, aby wesprzeć świadków Jehowy w ich dziele niesienia ulgi. Następnego dnia uzyskano również zgodę władz na wydanie z magazynów żywności wyszczególnionej na kwicie Czerwonego Krzyża.

Później istotnie Czerwony Krzyż dostarczył około półtorej tony żywności i dziesięć namiotów. Namioty ogromnie się przydały tym, którzy spali pod gołym niebem. Jak bardzo były potrzebne, niech świadczy chociażby fakt, że z powodu obfitej rosy osoby te nad ranem musiały wyżymać swoją pościel.

Ponieważ wielu usługujących w Nikaragui misjonarzy z ramienia świadków Jehowy pochodziło z Ameryki Północnej, starano się również o uzyskanie pomocy ze strony ambasady Stanów Zjednoczonych. Poprzez AID, organizację afiliowaną przy Sojuszu dla Postępu, otrzymano dwadzieścia namiotów oraz sto łóżek polowych i tyleż kocy.

Niezależnie od tego rząd Nikaragui dostarczył środków, które pomogły świadkom Jehowy w udzieleniu indywidualnego wsparcia ofiarom trzęsienia ziemi.

Oczywiście ogromny wkład w dzieło niesienia ulgi dali bezpośrednio świadkowie Jehowy i ich przyjaciele z Kostaryki, Hondurasu, Salwadoru i innych krajów. Dla tych, którzy otrzymali pomoc, miało to szczególną wymowę, ponieważ zdawali sobie sprawę z faktu, że sporo ich współwyznawców w sąsiednich krajach to ludzie zupełnie ubodzy.

Dzięki wsparciu otrzymanemu z różnych źródeł świadkowie Jehowy w Nikaragui codziennie rozprowadzali od pół do trzech czwartych tony żywności. Każdego tygodnia zdarzały się też dni, w których rozdano więcej niż tonę artykułów. Na przykład dnia 10 stycznia 1973 roku udostępniono pożywienia w ilości wystarczającej na 100 000 posiłków.

Świadkowie Jehowy w Nikaragui nie tylko rozdzielali zapasy żywności ludziom, którzy się znaleźli w potrzebie, ale ponadto nieśli udręczonym pociechę z Biblii. Żywią oni takie same uczucia, jak apostoł Paweł, który napisał: „Błogosławiony [niech będzie] Bóg i Ojciec Pana naszego Jezusa Chrystusa, Ojciec miłosierdzia i Bóg wszelkiej pociechy, Ten, który nas pociesza w każdym naszym utrapieniu, byśmy sami mogli pocieszać tych, co są w jakiejkolwiek udręce, pociechą, której doznajemy od Boga” (2 Kor. 1:3, 4). Radują się też bardzo z tego, że Jehowa Bóg pobudził serca ich chrześcijańskich braci w innych krajach do pospieszenia z pomocą, gdy się materialnie znaleźli w nieszczęściu.

    Publikacje w języku polskim (1960-2026)
    Wyloguj
    Zaloguj
    • polski
    • Udostępnij
    • Ustawienia
    • Copyright © 2026 Watch Tower Bible and Tract Society of Pennsylvania
    • Warunki użytkowania
    • Polityka prywatności
    • Ustawienia prywatności
    • JW.ORG
    • Zaloguj
    Udostępnij