Czego brak?
Kościołom nominalnego chrześcijaństwa wyraźnie brak co najmniej dwóch cech — zainteresowania duchowym dobrem ludności i skutecznych poczynań zmierzających do wpojenia członkom wiedzy z Pisma świętego. Zwróćmy uwagę, co na ten temat napisał parę lat temu duchowny, niejaki G. Paul Musselman, w tygodniku „The Saturday Evening Post”: „Wielu mieszkańców miast może całkiem słusznie sądzić, że się obejdą bez kościoła, gdy widzą, jak ten zbyt zajmuje się własnymi sprawami organizacyjnymi, by jeszcze się wysilać na niesienie pomocy ludowi. Niewiedza pod względem nauk Pisma świętego u tych, którzy chodzą do kościoła, na pewno nie stanowi zachęty dla tych, którzy tam nie chodzą. W wyniku pewnego egzaminu przeprowadzonego wśród działaczy kościelnych stwierdzono na przykład, że wielu z nich nie miało pewności, czy ‚Kazanie na Górze’ jest zapisane w Starym, czy też w Nowym Testamencie.”