Pytania czytelników
● Czy trzęsień ziemi, o których wspomniał Jezus Chrystus według Ewangelii Mateusza 24:7, nie należałoby rozumieć symbolicznie? Czy nie może to dotyczyć przewrotów politycznych, rewolucji itp.?
W proroctwie o dniach ostatnich Jezus powiedział według brzmienia Ewangelii Mateusza 24:7: „Albowiem powstanie naród przeciwko narodowi, i królestwo przeciwko królestwu, i będą głody i mory [zarazy], i trzęsienia ziemi miejscami.” Niektórzy objaśniali te trzęsienia ziemi symbolicznie, mówiąc, że chodzi tu o rewolucje, przewroty polityczne lub ustrojowe, które spowodowały tyle trudności wśród ludzi. Czy jednak ich wnioskowanie pozostaje słuszne, kiedy się rozpatrzy proroctwo Jezusa w całości? Nie, gdybyśmy bowiem trzęsienia ziemi pojmowali symbolicznie, czyli obrazowo, a więc jako przewroty polityczne lub społeczne, to również głody musielibyśmy pojmować w takim znaczeniu. Ponadto zarazy (według „Przekładu Nowego Świata” jedynie Łukasz wspomina o nich w swym sprawozdaniu o proroctwie Jezusa na temat czasu końca — Łuk. 21:11) tak samo należałoby wtedy rozumieć symbolicznie. A przepowiedziane wojny? Czy miały one być symboliczne? Musielibyśmy tak przypuszczać, gdyby wspomniane w proroctwie Jezusa trzęsienia ziemi należało pojmować symbolicznie.
Jednak wojny, które przeżyło nasze pokolenie, żadną miarą nie były symboliczne. Pochłonęły przecież miliony ofiar śmiertelnych, a skutki tych wojen odczuły na sobie dalsze miliony. Za naszych dni ludzkość nawiedziły też całkiem dosłowne kieski głodu i pustoszące epidemie. Jakże niezwykle poważny staje się dziś problem wyżywienia wobec wzrostu liczebności mieszkańców ziemi! W myśl wypowiedzi Normana W. Desrosiera, profesora katedry aprowizacji przy uniwersytecie Purdue, mogłoby dojść do tego, że „wyścig zbrojeń i współzawodnictwo o zdobycie kosmosu staną się problemami wyłącznie teoretycznymi”, jeżeli ludzkość nie wygra wyścigu o zaspokojenie „podstawowych potrzeb ludzi głodujących na świecie”. Wojny, klęski głodu i epidemie są zatem literalnymi faktami, tak samo jak trzęsienie ziemi.
W artykule pt. „Ziemia się trzęsie” William L. Laurence pisał w gazecie „New York Times”: „Każdego roku wstrząsa ziemią co najmniej dziesięć większych trzęsień. Przy najlżejszym z tych trzęsień wyzwala się tysiąckrotnie więcej energii niż przy wybuchu bomby atomowej takiego typu, jaki zastosowano do zniszczenia Hiroszimy i Nagasaki. (...) Wprawdzie pustoszące trzęsienia ziemi na ogół zdarzają się rzadko, ale mniejsze występują bardzo często. Szacuje się, że każdego roku dochodzi mniej więcej do łącznej liczby miliona trzęsień ziemi.” W innym sprawozdaniu czytamy: „W ciągu 2000 lat, odkąd prowadzono zapiski, zginęło na skutek trzęsień ziemi około 10 000 000 ludzi.” (Również z „New York Times”) Zatem przeciętnie przypada 5000 ofiar śmiertelnych na rok. Jednak w latach od 1915 do 1949 straciło życie od trzęsienia ziemi 848 450 osób. Oznacza to, że na przestrzeni tych trzydziestu pięciu lat nie ginęło rocznie tylko 5000 ofiar, ale 24 241! Jasne więc, że wspomniane w Mateusza 24:7 trzęsienia ziemi należy rozumieć tak samo dosłownie jak inne szczegóły złożonego znaku czasu końca tego świata. Nie są one symbolem trudności politycznych, rewolucji czy innych przewrotów w łonie społeczeństwa ludzkiego.