Trud nie był daremny
PEWIEN misjonarz, absolwent Biblijnej Szkoły Strażnicy — Galaad, był poprzednio przez jakiś czas przydzielony do pomocy małemu zborowi w mieście Forfar, na terenie szkockiego hrabstwa Angus. Oto jego wspomnienia o okresie, gdy zbór ten składał się wyłącznie z niewiast: „Było tam dziewięć sióstr w starszym wieku. Gdyby przeprowadzić odpowiednie obliczenia, przeciętny ich wiek wypadłby zapewne około siedemdziesięciu pięciu lat. Ale nie tylko sam wiek utrudniał tym siostrom działalność; starsze lata pociągały za sobą upośledzenie wzroku i słuchu. Weźmy na przykład zastępcę sługi zboru; ta dzielna siostra przeprowadzała różne punkty programu zebrań, posługując się wielkim szkłem powiększającym, by odczytać swe notatki. Sługą studiów biblijnych była żwawa siostra, która osiągnęła osiemdziesiąty piąty rok życia. Z powodu słabego słuchu przez dłuższy czas posługiwała się trąbką słuchową. Kiedy ją poznałem, miała już bardziej nowoczesny aparat słuchowy. Wszystkie te siostry zbierały się w małej salce jeszcze oświetlanej gazem, do której z trudem dałoby się wtłoczyć zaledwie 20 osób.
„Chociaż wszystkie siostry z tego zboru były w swej miejscowości dobrze znane, ich działalność kaznodziejska nie przyniosła żadnych widocznych wyników. Raz za razem opracowywały swój teren, ale ich nieco staromodny wygląd i brak zdolności krasomówczych w przedstawianiu prawdy zdawały nie przesądzać o tym, że cały ich trud jest daremny. A jednak nigdy nie ustawały w wysiłkach. Pracowały tak i zgromadzały się w swoim gronie przez wiele lat. Aż zaczęło się coś dziać.
„Pewnego miejscowego przedsiębiorcę zastanowiło, dlaczego te starsze niewiasty rok w rok zachodzą do ludzi, chociaż nie osiągają żadnego skutku. Dla zaspokojenia ciekawości nabył nieco literatury i ją przeczytał. Wkrótce począł przychodzić do zboru i przysłuchiwać się siostrom, borykającym się z poszczególnymi punktami programu. Podjął się też rozmawiania o prawdzie ze znajomymi mieszkańcami miasteczka. Niektórzy okazali zainteresowanie. Jednym z pierwszych jego konkretnych przedsięwziąć było zakupienie parceli dogodnie położonej w śródmieściu i wybudowanie na niej pięknej, przestronnej Sali Królestwa. Teraz zbór ten szybko się rozrasta.
„Ostatnio słyszałem, że dany zbór osiągnął czterdziestu głosicieli. Kilka miesięcy temu otrzymałem w liście wycinek z gazety, gdzie opisywano pierwsze zgromadzenie obwodowe, jakie się odbyło w tym miasteczku. Na pierwszej stronie widniało zdjęcie rozpromienionej staruszki, tamtej prawie już zupełnie głuchej siostry będącej sługą studiów biblijnych, która do tego czasu osiągnęła dziewięćdziesiąt lat. Nad fotografią wypisano jej wypowiedzi: ‚To jest najszczęśliwszy dzień w moim życiu.’ W ten sposób Jehowa nagrodził mężne poczynania tych wiernych sióstr i ich wytrwałą, długoletnią służbę kaznodziejską. Potwierdziły się słowa apostoła Pawła z Listu 1 do Koryntian 15:58: ‚A tak, bracia moi mili, bądźcie stali, niewzruszeni, zawsze pełni zapału do pracy dla Pana, wiedząc, że trud wasz nie jest daremny w Panu.’”