Chrystianizm a wygodna religia
◆ W artykule, który się ukazał w Victoria Colonist 28 stycznia dwa lata temu, ksiądz Frank S. Morley pisał, że w porównaniu z bohaterskimi chrześcijanami pierwszego stulecia dzisiejsi duchowni są zniewieściali. „Przy czytaniu pewnej gazety kościelnej”, pisał on, „natrafiłem niedawno na kilka ogłoszeń, w których uczyniono ponętne propozycje dla obsadzenia osieroconych probostw. ‚Umeblowana plebania z centralnym ogrzewaniem ... dobrze rozbudowane ulice, nowoczesne budynki szkolne’, brzmiało jedno ogłoszenie. Drugie: ‚Wspaniały kościół, bardzo piękna plebania, 10 minut jazdy samochodem do uniwersytetu.’ Dalej mogłem czytać: ‚Całkowicie umeblowana plebania’, ‚komfortowa plebania zbudowana z cegieł, z ogrzewaniem benzynowym, nowy garaż, budynki szkolne w pobliżu.’”
„Gdy Paweł otrzymał zlecenie udania się do Macedonii”, pisał dalej Morley, „nie stawiał on tyle wymagań, jak jego dzisiejsi następcy, lecz starał się jak najprędzej wyruszyć z Barnabaszem do Macedonii”. (Dzieje 16:10) Oni wzięli na siebie wszystko: ataki motłochu, razy, więzienie, niedostatek i inne dolegliwości. A jednak pełnili swą służbę z radością. Jakże różnią się dzisiejsi duchowni od chrześcijan pierwszego stulecia!