Pytania czytelników
● Czy to jest stosowne, żeby partner małżeński jakiejś osoby, który jest pozbawiony społeczności, ale nadal przychodzi do Sali Królestwa i zachowuje się spokojnie, siedział podczas zebrania obok tej osoby?
Mając na uwadze pomoc dla okazującego szczerą skruchę, aby z powrotem zajął właściwe stanowisko wobec Jehowy Boga i Jego organizacji, Towarzystwo pozwala osobom pozbawionym społeczności przychodzić na wszystkie zebrania w Sali Królestwa, na które zapraszana jest publiczność. Jeżeli chodzi o osoby związane węzłem małżeńskim, Jezus dał nam właściwy pogląd, gdy powiedział: „Czy nie czytaliście, że Stwórca na początku stworzył mężczyznę i niewiastę i że powiedział: Dlatego opuści mężczyzna ojca i matkę i złączy się z żoną swoją, i ci dwoje będą jednym ciałem? Tym sposobem nie ma już dwojga, lecz są jednym ciałem. Niechaj więc człowiek nie rozłącza tego, co Bóg złączył.” (Mat. 19:4-6, Kow) Wdaje się, że ta reguła znajduje zastosowanie tak w Sali Królestwa, jak gdzie indziej. Dlatego byłoby niestosowne, gdyby żądano rozłączenia męża i żony, nawet choćby któreś z nich było pozbawione społeczności. Nie oznacza to, żeby wierny współmałżonek utrzymywał duchową społeczność z pozbawionym społeczności. Byłoby jednak rzeczą opaczną, gdyby wierna strona próbowała narzucić towarzystwo swego wyłączonego współmałżonka innym braciom i siostrom w zborze, usiłując ich skłonić do uznania go i obcowania z nim.