Czy morzy cię głód wiedzy biblijnej?
◆ Prawie cały świat jest morzony głodem tej wiedzy. Niektórzy nigdy sobie tego nie uświadamiają. Jednak są i tacy, którzy dostrzegają to. W szkockiej regionalnej gazecie Daily Record niejaki Robert McMahon postawił w cotygodniowej rubryce: „Wiara na sobotę” takie pytanie: „Dlaczego zamknięto Księgę?” A następnie odpowiedział: „Pewien kaznodzieja z Perth bardzo ubolewa nad tym, że drudzy kaznodzieje wiedzą o pilnowaniu spraw kościelnych tak mało, jak o Biblii. Drugą część tego oskarżenia rzuca on ze śmiałością człowieka, który wie, że nikt mu nie zdoła zaprzeczyć. I niewątpliwie ma rację. Bo podczas gdy w Szkocji (a) Kościół coraz bardziej słabnie, (b) coraz mniej czyta się tu Biblię. A mnie się zdaje, że raczej „a” jest wynikiem „b” niż odwrotnie.
◆ „Mogę o tym mówić jako znawca rzeczy, ponieważ muszę samego siebie zaliczyć do wielkiej masy nie znających Biblii — w tym znaczeniu, że czuję się wysuszony i zwiędły, prawie bez żadnego pojęcia o treści tej Księgi — a prawdę mówiąc dopiero niedawno zdałem sobie z tego sprawę. (...) Jeżeli jednak kaznodzieje są prawie w takiej samej niewiedzy co do Biblii jak wszyscy inni, to kto ma poprowadzić ślepych? (...) Patrzę na tytuły ksiąg w drugiej części Starego Testamentu i stwierdzam, że nigdy nie czytałem z nich więcej niż maleńkie urywki. A takiej trudnej księgi Nowego Testamentu jak Objawienie najlepiej oczywiście w ogóle nie tykać — z tego kaznodzieje wywiązują się pierwszorzędnie. (...) Morzy nas głód wiedzy biblijnej.”
◆ Jezus nazwał współczesnych sobie przywódców religijnych ‚ślepymi przewodnikami’. Następnie Syn Boży wyciągnął z tego jedyny logiczny wniosek: ‚Jeżeli ślepy prowadzi ślepego, obydwaj wpadną do jakiegoś dołu.” — Mat. 15:14, Kow.