„Dokąd ten świat zmierza?”
„ZACZYNAM odnosić wrażenie, że siedzimy w pociągu, w którym zawiodły hamulce — nasz kraj stacza się po równi pochyłej i ani ja, ani ktokolwiek inny nic na to nie może poradzić”, powiedział pewien lekarz w Los Angeles.
„Społeczeństwo powoli się rozpada”, oświadczył jeden z pracowników biurowych w Chicago. „Popełnianie morderstw przybrało rozmiary epidemii”, powiedział pewien Murzyn studiujący w Atlancie.
Wiele ludzi przerażają mnożące się w Stanach Zjednoczonych przestępstwa, akty przemocy i zamachy. W czasopiśmie The Wall Street Journal z 6 czerwca 1968 roku czytamy: „Ludzie często dochodzą do niepokojącego i ponurego wniosku, że społeczeństwo amerykańskie jest chore i okropnie brutalne.” Paryska Combat pisze: „Ameryka oszalała.”
Ten narastający problem niepokoju i niepewności bynajmniej nie ogranicza się do jednego kraju! W każdym kraju na świecie, nie wyłączając twojego, sytuacja się pogarsza. Czy nie zauważasz, że w wielkich miastach mnożą się akty gwałtu i zbrodnie? Czy mieszkając w takim mieście nie boisz się chodzić niektórymi ulicami, kiedy się ściemni? A gdy ktoś zadzwoni, czy nie sprawdzasz najpierw, kto to jest, zanim otworzysz drzwi?
Nawet na spokojnych niegdyś terenach wiejskich ludzie są zaniepokojeni. Jeżeli powodem tego niepokoju nie są polityczne czy gospodarcze problemy danego kraju, to wywołują go wydarzenia świadczące o tym, że ich najbliższego sąsiedztwa dosięgła już szerząca się epidemia niemoralności i bezprzykładna liczba rozwodzących się małżeństw.
Wszędzie daje się zauważyć jakieś załamanie w dziedzinie politycznej, gospodarczej, religijnej i moralnej. W związku z tym wiele ludzi — może ty również — zastanawia się: „Dokąd ten świat zmierza?”
Odpowiedź na to pytanie można było przeczytać w czasopiśmie U. S. News & World Report z 3 czerwca 1968 roku:
„Najprawdopodobniej cały świat zbliża się coraz bardziej do jakiegoś punktu szczytowego (...) USA nie są tu wyjątkiem. Do rozruchów doszło również we Francji, w Niemczech Zachodnich, Hiszpanii i Anglii. To samo dzieje się w komunistycznej Europie wschodniej i w czerwonych Chinach.”
W pewnym artykule wstępnym przedrukowanym w gazecie New York Times z 10 czerwca 1968 również zaznaczono, że jest to problem ogólnoświatowy:
„Amerykanie mylnie pojmują znaczenie śmierci Roberta Kennedy’ego, jeżeli ją uważają za tragedię wyłącznie amerykańską. Tragedia ta jest wynikiem niezdrowej skłonności do stosowania przemocy, której objawy występują w coraz to innej części świata.
„Skończyły się czasy, w których istniały problemy czysto państwowe lub regionalne. Wszędzie jest dosyć materiału zapalnego do wywołania pożogi światowej.”
W artykule tym zwrócono zarazem uwagę na to, w jak szybkim tempie panujące na świecie stosunki zmierzają do jakiegoś punktu szczytowego:
„Na całym świecie dochodzi wśród ludzi do jakiegoś konwulsyjnego przełomu (...) Dawniej mijało sto lat lub więcej zanim doszło do stanu wrzenia z powodu społecznych lub innych kwestii spornych, dzisiaj zaś ten stan utrzymuje się stale. Dziś wszystko jest stłoczone: czas, przestrzeń, państwa, narody, kwestie sporne. I do wszystkiego jest przyczepiony lont.
„Zachowanie się narodów, chociaż zawsze było zmienne, obecnie stało się po prostu obłędne.”
Znany publicysta Walter Lippmann również podziela pogląd, ze świat zbliża się do jakiegoś punktu kulminacyjnego, gdyż w czasopiśmie Newsweek z 9 października 1967 napisał:
„Żyjemy wszyscy w świecie pełnym zamętu i niebezpieczeństw, w świecie, któremu brak kierownictwa i który widocznie nie da się pokierować. Wszędzie panuje wielki niepokój i zakłopotanie. (...)
„Moim zdaniem wszystko to stanowi potwierdzenie historycznego faktu, że żyjemy w końcowej fazie ustalonego, tradycyjnego porządku społecznego.”
Przywódcy światowi zdają sobie sprawę, że te krytyczne problemy się nawarstwiają. Nie wiedzą jednak, jak sobie z nimi poradzić. Kiedy Lyndon B. Johnson był jeszcze prezydentem Stanów Zjednoczonych, napisano o nim: „Zasięgał rady u najmądrzejszych ludzi, jakich znał, ale mimo to nie zdołał znaleźć lepszego rozwiązania.” Ci przywódcy łudząco przypominają maszynistę prowadzącego pociąg, w którym zawiodły hamulce i który pędzi w dół zboczem góry. Na skraju zbocza rozwiera się przepaść, ponieważ woda zmyła rozpięty nad nią most. A tu maszynista nie może zatrzymać pociągu, gdyż hamulce nie działają! Katastrofa jest nieunikniona.
O czym świadczą piętrzące się na świecie trudności? Dokąd ten świat zmierza?
Gdzie można znaleźć odpowiedzi na takie pytania? Jest tylko jedno niezawodne źródło, które jednak przywódcy świata odrzucają. Tym źródłem jest Biblia. W tej księdze Bóg kazał zapisać dla naszego pożytku wszystko, co powinniśmy wiedzieć, aby znaleźć odpowiedź na powyższe pytania. „Całe Pismo jest natchnione przez Boga i użyteczne (...) do prostowania rzeczy.” — 2 Tym. 3:16, NW.
Co Biblia mówi na temat znaczenia obecnych wydarzeń światowych? Wskazuje, że szybko upływa czas przewidziany na istnienie obecnego niesprawiedliwego świata! Wskazuje, że najwyżej za kilka lat nastąpi zmiana w sprawach ludzkich, zmiana tak ogromna, iż odbije się na każdym mieszkańcu ziemi, na każdym mężczyźnie, na każdej kobiecie i na każdym dziecku. Niewątpliwie odbije się to i na tobie.
Cóż to będzie za zmiana? W sprawy tego świata wmiesza się sam Bóg. Użyje On swej olbrzymiej siły, aby wyplenić wszelkie zło i złych ludzi. (Obj. 11:18) Ten akt Boży jest w niektórych przekładach Biblii nazwany „Armagedonem”.
Dzięki tej interwencji Bóg nagle położy kres wszelkim istniejącym obecnie niepokojom i sprawcom tych niepokojów. Utoruje to drogę do całkiem nowego systemu rzeczy, w którym ludzie miłujący sprawiedliwość będą się mogli cieszyć prawdziwą wolnością i w którym już nie będzie dzisiejszych okropnych stosunków.
Dokąd więc ten świat zmierza? Biblia odpowiada: „Świat przemija wraz z pożądliwością swoją; ale kto pełni wolę Bożą, trwa na wieki.” (1 Jana 2:17)a Obecny świat, w którym na porządku dziennym są zbrodnie, akty przemocy i wojny, zbliża się do swego końca! Szybko upływa czas jego istnienia! Jest już później niż myślisz. Światu naprawdę pozostało już niewiele lat istnienia!
Od roku 1914 żyjemy w okresie przejściowym. Właśnie w tym roku rozpoczął się upadek tego systemu rzeczy. Zaczął się on upodabniać do owego pociągu, w którym zawiodły hamulce i który nieodwracalnie pędzi w dół ku przepaści, ku niechybnej zagładzie.
[Przypis]
a Jeżeli nie zaznaczono inaczej wszystkie cytaty w zakresie Chrześcijańskich Pism Greckich są przytoczone z „Nowego Przekładu” wydanego w r. 1966 przez Bryt. i Zagr. Tow. Bibl.